Musiałem załatwić interesy. Tomas jest za drzwiami. Dr Castellano będzie tu o 9. Nawet nie myśl o wyjściu.
Serena zgniotła go w pięści.
„Twój ojciec doprowadzi mnie do szaleństwa” – mruknęła do swojego brzucha.
Ktoś zapukał.
Tomas wszedł, niosąc swoją torbę podróżną. „Pani Moretti.”
Tytuł zrobił na niej tak duże wrażenie, że prawie zapomniała oddychać.
Pani Moretti.
Pochowała to imię.
Teraz wzniosło się razem z nią.
Śniadanie podano dokładnie o ósmej. Jajka, owoce, rogaliki, sok pomarańczowy, kawa, jedzenie dla czterech osób. Serena wpatrywała się w zdjęcia USG rozłożone na łóżku, gdy przez penthouse przetoczył się kobiecy głos.
„Więc jesteś duchem, który powrócił z zaświatów.”
Serena się odwróciła.
Alessandra Giordano stała w salonie w kremowym kostiumie, nieskazitelna i spokojna, jakby każdego ranka wchodziła do tajnych, bezpiecznych domów mafii.
„Jak się tu dostałeś?”
„Jestem narzeczoną Damiena” – powiedziała Alessandra. „Mam dostęp do wszystkich jego nieruchomości, nawet tych, które uważa za tajne”.
Serena powoli wstała, jedną rękę kładąc na brzuchu.