Damienowi przyznano prawo wykonania wyroku.
Przed świtem odwiózł Vincenta do dzielnicy magazynowej.
To samo miejsce, w którym rzekomo zakończyło się dawne życie Sereny.
Vincent był ranny, blady i wciąż próbował się uśmiechnąć.
„Myślisz, że wygrałeś?” – wychrypiał. „Widzieli, że przedkładasz miłość nad strategię. Zapamiętają to. Ktoś mądrzejszy ode mnie to wykorzysta”.
„Może” – powiedział Damien, unosząc broń. „Ale będą musieli przejść przeze mnie, żeby dotrzeć do mojej rodziny”.
Strzał zakończył to.
Po tym nie było już żadnej uroczystości.
Brak satysfakcji.
Tylko zimna cisza, gdy coś koniecznego się kończy.