Wtedy Damien wszedł do baru i uczynił niewidzialność niemożliwą.
Nie rozglądał się jak normalny człowiek wchodzący do taniej restauracji. Rozejrzał się po sali. Dostrzegał wyjścia, twarze, kąty, groźby. To był Damien. To zawsze był Damien. 180 cm wzrostu, opanowana przemoc, stare pieniądze i nowa władza. Człowiek, który potrafił uciszyć salę bez podnoszenia głosu.
A obok niego stała Alessandra Giordano.
Blondynka. Elegancka. Idealna. Kobieta, której miejsce jest pod żyrandolami, a nie w lampach barowych. Diamenty lśniły w jej uszach. Jej wypielęgnowana dłoń spoczywała na ramieniu Damiena z nonszalancką pewnością siebie osoby, która wierzyła, że ma do niej prawo.
Serena zobaczyła ogłoszenie o zaręczynach trzy tygodnie wcześniej w gazecie, którą zostawił jeden z klientów.
Damien Moretti i Alessandra Giordano pobiorą się podczas wiosennej ceremonii.
Sojusz, który miał zjednoczyć dwie najpotężniejsze rodziny Chicago.
Strategiczne małżeństwo, które miało ustabilizować imperium Morettiego po tragicznej śmierci jego żony.
Jego żona.
Palce Sereny zacisnęły się na jej brzuchu, gdy ich syn kopnął ją mocno w żebra, jakby wiedział, że ojciec stoi zaledwie kilka kroków od niego.
„Stolikowi numer siedem trzeba nalać wody” – zawołał Jerry z kuchennego okna.
Serena prawie upuściła miotacza.
Tabela siódma.
Oczywiście.
Crystal, dziewiętnastoletnia hostessa, która ledwo oderwała wzrok od telefonu, zaprowadziła Damiena, Alessandrę, Marco i Tomasa prosto do kabiny, którą przydzielono Serenie. Marco i Tomas stanowili najbliższe otoczenie Damiena, obaj barczyści i czujni, zachowujący się jak mężczyźni, którzy doskonale wiedzą, gdzie jest ich broń.
Instynkt podpowiadał Serenie, że powinna uciekać.
Ale Jerry’emu brakowało personelu. Jenny zadzwoniła, że jest chora. Crystal była bezużyteczna. Czekały trzy stoliki. Serena potrzebowała pieniędzy. Spodziewała się dziecka i nie miała zabezpieczenia.
Więc zrobiła to, co robiła przez osiem miesięcy.