Wspomnienie wciąż żyło w kościach Sereny. Otwarcie drzwi kierowcy w jej BMW. Widok przewodów pod kolumną kierownicy. Widok timera. Trzy minuty. Trzy minuty między życiem a śmiercią.
„Uciekłam” – powiedziała. „A Vincent użył mojego samochodu w wybuchu magazynu. Zanim ktokolwiek go znalazł, nie zostało wystarczająco dużo, żeby go zidentyfikować. Podrzucił moje rzeczy osobiste. DNA z mojej szczotki do włosów, moich ubrań, cokolwiek zabrał. Wystarczająco dużo, żeby przekonać cię, że zginąłem”.
Damien przeczesał włosy dłonią. Po raz pierwszy jego opanowanie wydawało się bliskie załamania.
„Masz dowód?”
Serena wyciągnęła swój tani telefon na kartę. Jej ręce drżały, gdy odnalazła zdjęcie, które zapisała jak koło ratunkowe.
Wiadomość, którą Vincent wysłał po eksplozji.
Przykro mi z powodu samochodu, kuzynie. Nic osobistego, tylko interesy. Pozdrów ode mnie żonę. A, czekaj, ona nie żyje. Mój błąd.
Damien przeczytał to raz.
Poza tym.
Jego palce zacisnęły się na telefonie tak mocno, że Serena pomyślała, że telefon może pęknąć.
„Gdzie on teraz jest?” zapytał.
„Nie wiem. Staram się pozostać niewidzialny.”
„On jest moją prawą ręką” – powiedział Damien głosem dźwięcznym jak szkło. „Po twojej śmierci pomógł mi wszystko ogarnąć. Doradzał mi w sprawie sojuszu z Giordano. Przeforsował zaręczyny”.
„Oczywiście, że tak” – powiedziała Serena. „To mu służy”.
Drzwi SUV-a się otworzyły i Tomas wysiadł.
“Szef?”