Co Zain zrobi swojemu wujkowi i lekarzowi, który ukradł mu lata życia? Jaki jeszcze sekret skrywa jego wujek, ten, którego Zain boi się usłyszeć? I czy Adam jest tylko biednym sprzątaczem, czy też ma jakąś tajemnicę?
Pół godziny później w starej rezydencji doktora Rifaata panowała upiorna cisza.
Zain powoli wysiadł z czarnego samochodu, ale tym razem świat był inny. Po raz pierwszy w życiu usłyszał zamykane drzwi samochodu, usłyszał szczekanie psów w oddali, nawet szum wiatru w drzewach był wyraźny, jakby nagle otworzył się przed nim zupełnie nowy świat.
Adam stał za nim, spięty. Ludzie Zeina przywykli do widoku go niezłomnego jak skała, ale tej nocy w jego oczach płonął przerażający ogień.
Służący drżąc otworzył drzwi.
Lekarz czeka na ciebie na górze.
Zain cicho wszedł po schodach.
Kiedy wszedł do gabinetu, zastał tam doktora Rifaata siedzącego obok Ezzata El-Sayoufiego, wuja Zaina.
Człowieka, który wychował go po śmierci ojca.
Człowieka, który trzymał w swoich rękach całe jego imperium.
Ezzat próbował się uśmiechnąć. „Dzięki Bogu za twoje bezpieczeństwo, Zain”.
Ale Zain usłyszał coś, czego nigdy wcześniej nie słyszał – strach w jego głosie.
Zain podszedł powoli.
Położył przed nimi mały kawałek wosku na biurku.
Twarz doktora Rifaata natychmiast zbladła.
Ezzat zamarł.
Zain powiedział swoim nowym, szorstkim głosem: „23 lata”.
Sam ten głos go zaskoczył.
Wciąż nie przywykł do słyszenia samego siebie.
„Przez 23 lata żyłem w przekonaniu, że jestem niekompletny, a wy oboje znacie prawdę”.
Lekarz zaczął się załamywać. „Ja… ja tylko wykonywałem rozkazy”.
Zain powoli odwrócił się do niego. „Czyje rozkazy?”
Lekarz spojrzał na Ezzata z przerażeniem.
I wtedy Zain zrozumiał. Ezzat wziął głęboki oddech. „Zrobiłem to, żeby cię chronić”.
Zain zaśmiał się zimno. „Chronić mnie?
Twój ojciec był szaleńcem władzy i chciał, żebyś był jego kopią. Kiedy umarł, inne rodziny czekały, żeby nas pożreć. Gdyby wiedziały, że dziedzic jest normalnym dzieckiem, zabiłyby cię”.
Zain podszedł bliżej. „Więc myślałeś, że wzbudzisz litość wśród ludzi?”
Ezzat krzyknął: „Nie! Sprawiłeś, że się ciebie boją!”
Zapadła ciężka cisza.
Ezzat kontynuował, a w jego głosie słychać było wzruszenie. „Całe miasto uważało cię za potwora, który nie słyszy ani nie czuje, i to cię wzmocniło! Nikt nie odważył się do ciebie zbliżyć”.
Zain słyszał każdy oddech swojego wuja.
Każde drgnięcie.
Każde kłamstwo.
Nagle zza drzwi dobiegł cichy łomot.
Zain szybko się odwrócił.
Po raz pierwszy usłyszał jakiś ukryty ruch.
Kto tam?
Drzwi otworzyły się powoli.
Weszła przerażona dziewczynka.
Miała około 14 lat.
Miała potargane włosy i proste ubranie.
Na widok Zeina pobiegła i schowała się za Adamem.
Zein zmarszczyła brwi. „Kto to?”
Twarz doktora Refaata zbladła.
Ezzat milczał.
Dziewczynka płakała. „Proszę, nie zostawiaj mnie z nimi!”
Adam uklęknął do jej poziomu. „Uspokój się. Nikt cię nie skrzywdzi”.
Zein poczuł, jak ściska mu się serce.
Ponieważ po raz pierwszy słyszał płacz prawdziwego dziecka.
Ten dźwięk sprawił mu dziwny ból.
Zein spojrzał na lekarza. „Mów!”
Lekarz usiadł na krześle, jakby w końcu przegrał. „To moja córka”.
Zein był zaskoczony. „A co ją ze mną łączy?”
Dziewczynka powoli uniosła wzrok i wypowiedziała zdanie, które zmroziło mu krew w żyłach. „Pisałam do ciebie listy”.
Zein zamarł. „Co?”
Dziewczynka przełknęła ślinę. „Od dziecka ojciec kazał mi co miesiąc pisać list i wysyłać go do pałacu”.
Adam zmarszczył brwi. „Jakie listy?” Dziewczyna spojrzała na Zeina ze łzami w oczach. Listy w imieniu kobiety, którą kochał.
Serce Zeina zabiło mocniej.
Jedno imię natychmiast przyszło mi na myśl: Layla.
Layla była jedyną dziewczyną, która kiedykolwiek była mu bliska.
Komunikowała się z nim za pomocą języka migowego i spędzała z nim godziny bez strachu.
A potem, nagle, osiem lat temu, zniknęła z jego życia.
Ezzat powiedział wtedy, że go zdradziła i odeszła.
Zein podszedł bliżej do dziewczyny. „Co mówisz?”
Dziewczyna wyciągnęła małe pudełko z drżącej torby.
„To wszystkie listy, które napisał tata, a ja przepisałam je ręcznie”.
Zein otworzył pierwszy list.
Przeczytał:
„Mam cię dość. Twoja niepełnosprawność mnie dusi”.
Jego ręka drżała.
Otworzył drugi.
„Nigdy cię nie kochałem”.
Zein czuł się, jakby się dusił.
Wszystkie te listy były fałszywe.
Layla nigdy go nie zdradziła.
Nagle dziewczyna wyciągnęła starą, złożoną kopertę.
To ta prawdziwa, której twój wujek nie chciał ci pokazać.
Zain otworzył ją drżącą ręką.
Już po pierwszym wersie rozpoznał głos Layli.
Zain, jestem w ciąży.
Świat się zatrzymał.
Zain powoli podniósł wzrok na wuja.
A Ezzat w końcu, po raz pierwszy w życiu, spuścił wzrok.
Adam spojrzał na Zaina z troską.
Ale Zain stał tam, jakby został zdruzgotany.