Uśmiechnął się, ale jego wzrok pozostał wbity we mnie. „Czy to ta sukienka, którą chciałaś?”
„Tak.”
„Więc to nic takiego.”
„Trzęsiesz się. Co się dzieje?”
Przełknęłam ślinę. „Nie chcę cię zawstydzać”.
Jego ręka zatrzymała się na szpilce. „Damien”.
„Co?”
„Mógłbyś wejść z pachołkiem drogowym, a ja i tak z dumą trzymałbym cię za rękę”.
***
Za drzwiami sali balowej dudniła muzyka. Zatrzymałam się z palcami na klamce.
Noah czekał.
Wciągnęłam raz powietrze, a potem otworzyłam drzwi.
„Nie chcę cię zawstydzać”.
W sali zapadła cisza.
Ktoś stojący przy fotobudce wyszeptał: „O mój Boże, Damien?”
Najpierw rozległ się cichy śmiech. Potem kolejny. Potem dołączyło więcej osób.
Wyciągnięto telefony.
Dłoń Noaha zacisnęła się na mojej. „Damien”.
„Wiem” – wyszeptałam.
Ale spojrzałam na telefony.
Wyciągnięto telefony.
Jada pojawiła się obok mnie, na tyle blisko, że jej ramię otarło się o moje. „Nie wzbudzaj w nich strachu”.
Przełknęłam ślinę i uniosłam brodę.
Noah spojrzał na mnie. „Możemy jeszcze iść”.
„Nie” – powiedziałam, choć mój głos był cichszy, niż chciałam. „Byliśmy na balu maturalnym. Jestem zdenerwowana, ale nic mi nie jest”.
Jada skinęła głową w stronę parkietu. „To idźcie tańczyć!”
O mało się nie roześmiałam. „Teraz?”
„Teraz”.
„Możemy jeszcze iść”.
Noah trzymał moją dłoń nieco luźniej, czekając, aż wybiorę.
To miało znaczenie, więc zrobiłam krok naprzód.
Zdążyliśmy może pięć kroków, zanim pojawili się piłkarze. Chad stanął przed nami. Nathan podszedł do niego, uśmiechając się, jakby znalazł najzabawniejszą rzecz w pokoju.
Ali stał za nimi, na tyle cicho, by udawać, że nie jest częścią tego wszystkiego.
Chad zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów. „Wow”.
Zatrzymałam się. „Użyj pełnego zdania”.
Zdążyliśmy może pięć kroków, zanim pojawili się piłkarze.
Jego uśmiech zadrżał. „Wielkie wejście”.
„Ruszaj się, Chad” – powiedziała Jada.
„Nie przeszkadzam ci”.
Nathan spojrzał na Noaha. „Naprawdę wszedłeś z nim w ten sposób?”
Noah zacisnął szczękę. „Oczywiście, że tak”.
Chad zaśmiał się krótko. „Daj spokój, Damien. Wiedziałeś, że ludzie coś powiedzą”.
„Wiedziałam, że tak zrobisz” – powiedziałam. „To
To jest inne.”
“Nie przeszkadzam ci.”
Jego twarz zmieniła się na pół sekundy.
Potem Nathan rozejrzał się i podniósł głos. “Czyli wszyscy udajemy, że to normalne?”
Słowo uderzyło mnie mocniej, niż się spodziewałam.
“Normalne” to słowo, na które przez większość liceum udawałam, że mnie to nie obchodzi.
Głos Jady stał się ostrzejszy. “Nathan, jeśli potrzebujesz pomocy wszystkich w ustaleniu, co jest normalne, to brzmi jak twój problem.”
“Trzymaj się z daleka” – powiedział Chad.
“Czyli wszyscy udajemy, że to normalne?”
“Nie, powinnaś” – powiedziałam.
Odwrócił się do mnie zaskoczony.
Czułam, że Noah też na mnie spojrzał.
Moje dłonie były zimne, ale trzymałam je nieruchomo.
Ludzie zaczęli się gromadzić. Kilku podeszło od stolika z ponczem. Ktoś odszedł z kolejki do fotobudki, a para obok DJ-a przestała tańczyć.
Potem telefony uniosły się wyżej.
Moje dłonie Zimno.
Wtedy właśnie pokój się zmienił.
Przestał przypominać bal maturalny, a zaczął być czymś, co ludzie chcieli uwiecznić.
Nathan klasnął raz. „No to chodź”.
Zmarszczyłam brwi. „No to co?”
„Wystroiłaś się. Daj im chwilę”.
Kilka osób się roześmiało.
Chad uśmiechnął się złośliwie. „Tak. Tańcz”.
„No to chodź”.
Ktoś za nim powtórzył.
„Tańcz”.
Słowo krążyło po kręgu, aż stało się skandowaniem.
„Tańcz. Tańcz. Tańcz”.
Nie dopingowali nas.
Próbowali nas zmusić do udowodnienia, że damy radę.
***
Ktoś za nim powtórzył.
Noah nachylił się bliżej. „Wychodzimy”.
Chciałam się kłócić, ale prawda wyszła pierwsza.
„Dobra. Chcę.”
Jego twarz złagodniała. „Więc idziemy.”
Zaczął się odwracać, ale Jada złapała mnie za nadgarstek.
„Czekaj.”
Spojrzałam na nią. „Jada, proszę.”
„Wychodzimy.”
Jej wzrok powędrował w stronę Noaha, a mnie ścisnęło w żołądku, zanim zdążyła się odezwać.
„Nie powiedziałaś mu?”
Noah znieruchomiał.