Ciąg dalszy historii
– „Nie rozumiesz, to wszystko może skończyć się więzieniem.” Emilia podeszła do niego powoli. „Nie zamierzam ratować cię przed skutkami twoich decyzji. Ale pomogę naszemu synowi żyć spokojnie. Dlatego jutro się stąd wyprowadzę. Ty zostaniesz w tym mieszkaniu – tak jak chciałeś – ale razem z długami, które sam stworzyłeś.” Małgorzata wrzasnęła: „Śmiesz stawiać ultimatum!?” „Nie, po prostu odzyskuję własne życie” – odpowiedziała spokojnie Emilia i skierowała się do sypialni. Spakowała kilka rzeczy, dokumenty, włożyła klucze do koperty i położyła ją na stole – tam, gdzie kiedyś stały ślubne zdjęcia, usunięte przez nią już dawno. Następnego ranka stała przy witrynie swojego małego sklepu. Za szybą równo ułożone towary, które nauczyła się tworzyć własnymi rękami. Ludzie przechodzili obok, ktoś się uśmiechał, ktoś tylko zaglądał z ciekawości. Emilia wzięła głęboki oddech. W środku nie było już bólu ani strachu. I nagle przy wejściu pojawił się Adam. W jego oczach mignęła rozpacz, potem – coś na kształt skruchy. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale słowa rozproszyły się w chłodnym powietrzu. Emilia spojrzała na niego spokojnie i cicho powiedziała: „Nie jesteś już na moim poziomie.” Odwróciła się i weszła do środka, zostawiając przeszłość na zewnątrz – jak zbędny przedmiot, którego wreszcie miała odwagę się pozbyć na zawsze.