Ciąg dalszy historii
Oskar nie dostanie niczego. – Dlaczego ja? – zapytała zdezorientowana. – Bo ty żyłaś, nie czekając na moją śmierć. A on czekał. Marta nie powstrzymała łez. Słowa starca były proste, ale sprawiedliwe. * Tymczasem Oskar wariował. W salonie samochodowym usłyszał, że płatność za nowy samochód nie przeszła. – Jak to nie przeszła?! – niemal krzyczał w telefon. – Na koncie jest pół miliarda! – Konto zostało zablokowane przez właściciela spadku – odpowiedziano mu spokojnie. – To ja jestem właścicielem! – Już nie. Oskar wpadł w panikę, wziął taksówkę – za ostatnie pieniądze – i pojechał do kancelarii notarialnej. Tam wszystko mu wyjaśniono. Test. Warunek. Porażka. Jedyną spadkobierczynią jest Marta. – Co?! Ta… szarość? To jakiś żart?! Notariusz wskazał mu drzwi. Bez słowa. Oskar wybiegł na ulicę. Lodowaty wiatr uderzył go w twarz. Po raz pierwszy od lat poczuł rozpacz – tę samą, którą kiedyś zobaczyła w nim Marta. Tymczasem ona stała przed bankiem, patrząc na przechodniów.