Ciąg dalszy historii
Uśmiechnęła się lekko, niemal niezauważalnie. Hans wszystko przekazał oficjalnie: pieniądze, nieruchomości, konta. Marta nie wiedziała, co robić z takim majątkiem. Ale po raz pierwszy od dawna przestała się bać. – Co teraz zrobisz? – zapytała wieczorem Lena. – Będę żyć – odpowiedziała po prostu. – Ale tym razem prawdziwie. Założyła fundację pomagającą kobietom w trudnych sytuacjach. Te, które przychodziły złamane i zagubione, znajdowały w niej wzór – kobietę, która przeszła przez upokorzenie i odzyskała siebie. Po pół roku Marta przypadkiem zobaczyła Oskara na ulicy. W taniej kurtce, z matowym wzrokiem. Spojrzał na nią, chciał coś powiedzieć, ale nie potrafił. Skinęła lekko głową – bez żalu, bez gniewu. Po prostu postawiła kropkę. I poszła dalej. Hans zadzwonił do niej pewnego dnia: – Cieszę się, że się nie pomyliłem. Marta uśmiechnęła się. Teraz miała w życiu wszystko – a przede wszystkim to, czego nie kupi się za żadne pieniądze: spokój.