REKLAMA
Nie rozłączyłem się od razu.
Przez kilka sekund wpatrywałem się w szybę w pokoju, podczas gdy Lily ciężko oddychała pod wpływem środków uspokajających.
Ta dziewczyna była powodem, dla którego pochowałem Pułkownika Widmo.
A teraz to ona była powodem, dla którego byłem gotów go odkopać.
„Proszę pana” – powiedział stanowczo Reyes. „Wciąż jesteśmy w zasięgu ręki”.
„Jak długo?”
„Trzydzieści minut”.
Skinąłem głową, nie zdając sobie sprawy, że mnie nie widzi.
„Nie chcę zemsty”.
Zapadła krótka cisza.
„Chcę prawdy”.
„Zrozumiano”.
„I jeszcze jedno”.
„Proszę bardzo”.
„Wszystko zgodnie z prawem”.
Reyes powoli odetchnął.
„To utrudni sprawę”.
„Nigdy nie mówiłem, że będzie łatwo”.
Rozłączyłem się.
Pięć minut później weszła detektyw przydzielona przez policję miejską.
Nie była detektywem uniwersyteckim.
Była kobietą po pięćdziesiątce, Susan Harper.
Miała przy sobie bardzo cienką teczkę.
Za cienką.
„Pułkownik Walker…”
„Tylko Daniel”.
Delikatnie pokręciła głową.
„Czytałam twoją kartotekę wojskową, zanim tu przyszłam”.
Nie odpowiedziałem.
„Wiem, kim byłeś”.
Uważnie jej się przyglądałem.