„DLACZEGO TEN BEZDOMNY NOSI NASZYJNIK Z SMOKIEM MOJEGO SYNA?” — MILIARDER ODKRYWA, ŻE JEGO WŁASNY BRAT PORZUCIŁ SYNA DLA DZIEDZICTWA!
W trakcie szamotaniny jeden z napastników pociągnął go za koszulę. Coś wypadło i zalśniło w słońcu.
Don Rafael zamarł.
Kształt… złotego smoka z czerwonymi oczami.
Pobiegł bez zastanowienia.
—Trzymaj się od niego z daleka!
Chłopcy uciekli. Chłopiec drżał, ocierając krew z wargi.
Don Rafael uklęknął i drżącymi rękami wziął naszyjnik. Czerwony rubin… nie było wątpliwości. Należał do Uno.
„Chłopcze…” – zapytała łamiącym się głosem. „Jak masz na imię? Skąd to masz? Ukradłeś to?”
Chłopiec pokręcił głową i cofnął się.
„Nazywają mnie Boyet… Nie mam rodziców. Don Kiko znalazł mnie na śmietniku, kiedy byłem niemowlęciem. Mówi, że już nosiłem ten naszyjnik. To jedyna cenna rzecz, jaką posiadam”.
Don Rafael nie tracił czasu. Zabrał chłopca do najlepszego prywatnego szpitala w mieście na test DNA. Podczas gdy Boyet jadł ciepły posiłek po raz pierwszy od lat, prywatny detektyw Dona Rafaela rozpoczął śledztwo.
Były kierowca Seliny został znaleziony ukrywający się w miasteczku w stanie Meksyk, żyjący w ubóstwie. Dręczony wyrzutami sumienia, przyznał się.
„Panie Rafaelu… wybacz mi. Pani Selina zapłaciła mi za pozbycie się dziecka. Chciała, żeby się go pozbył, żeby Drake odziedziczył wszystko. Kazała mi wrzucić go do rzeki… ale nie mogłem go zabić. Zostawiłem go na wysypisku śmieci, mając nadzieję, że ktoś go znajdzie”.
Wściekłość Dona Rafaela była nie do opisania. Zdradziła go własna krew.
Kilka dni później nadszedł wynik: 99,9% pozytywnych. Boyet miał jeden punkt.
Następnego ranka Don Rafael zorganizował „Alarmową Kolację Rodzinną” w swojej rezydencji w Las Lomas.
Selina i Drake przybyli uśmiechnięci, przekonani, że spadek zostanie oficjalnie ogłoszony.
—Mam niespodziankę — powiedział Don Rafael stanowczym głosem zza stołu — Znalazłem prawowitego dziedzica.
Selina podniosła kieliszek.
— Nareszcie! Drake na to zasługuje.