Ogromne drzwi jadalni się otworzyły.
Wszedł Boyet… teraz czysty, ubrany w elegancki garnitur, a na jego piersi błyszczał wisiorek ze smokiem.
Twarz Seliny zbladła. Szklanka spadła na podłogę. TRZASK!
„Kto to jest?” krzyknęła nerwowo.
„Czy on nie wygląda znajomo, Selina?” – odpowiedział chłodno Don Rafael. „To dziecko, które kazałaś porzucić dziesięć lat temu. Dziecko, które uważałaś za martwe”.
—To kłamstwo!
„Skąd wiesz, że nie żyje, ciociu?” – zapytał stanowczo Uno. „Nie miałaś z tym nic wspólnego…”
Don Rafael wyświetlił nagranie wideo z zeznaniami kierowcy i pokazał wyniki badań DNA.
—Z powodu swojej chciwości odebrałeś mi syna. Skazałeś go na dorastanie w brudzie i biciu, podczas gdy ty korzystałeś z mojego bogactwa.
W tym momencie weszła policja.
—Selina Go, jesteś aresztowana za porwanie i usiłowanie zabójstwa.
„Bracie, proszę! Jestem twoją siostrą!” – błagała, gdy zakładali jej kajdanki.
„Rodzina nie zdradza” – odpowiedział chłodno. „Nie mam siostry-węża”.
Kiedy zabrali ją wraz z synem, Don Rafael mocno przytulił Uno.
—Wybacz, że tak długo cię szukałem, synu. Nigdy więcej nie będziesz głodny.
— Dobrze, tato. Najważniejsze, że teraz jesteśmy razem.
Ze śmieciarza do prawowitego dziedzica, Uno odzyskał należne mu miejsce.
A wisiorek ze smokiem przestał być symbolem bogactwa… stał się symbolem prawdy, której nie mogło pogrzebać ani zło, ani ambicja.