Pocałował mnie w czoło.
„Trzymaj się, mała. Tata cię trzyma”.
„Hej, ty” – powiedział. „Jak się miewa moja ulubiona dziewczyna?”
Spojrzałam mu prosto w twarz i powiedziałam: „Zmęczona”.
Pogłaskał mnie po brzuchu. „Trzymaj się, mała orzeszku. Tata cię ma”.
Przysięgam, że prawie się roześmiałam. Chciało się z tego coś dzikiego wydobyć.
Zamiast tego powiedziałam: „Możesz mi zrobić herbatę?”.
„Oczywiście” – powiedział ciepło i swobodnie. „Dla ciebie wszystko”.
Tej nocy zasnął w kilka sekund.
Wszystko.
Oprócz lojalności.
Tej nocy zasnął w kilka sekund.
Leżałam wpatrując się w sufit, z ręką na brzuchu, i podjęłam decyzję.
Nie zamierzałam konfrontować się z nim w cztery oczy.
Bo w cztery oczy Blake by płakał.
Gdy tylko jego samochód odjechał, znowu chwyciłam go za telefon.
Harper by płakała.
Ktoś powiedziałby: „To się po prostu stało”, jakby zdrada była poślizgnięciem się na skórce od banana.
A mnie by w końcu powiedziano, że „przesadzam”, bo jestem w ciąży.
Nie.
Jeśli miałam zostać zdradzona, to w biały dzień.
Następnego ranka Blake wyszedł do „pracy”, pocałował mnie i powiedział: „Kocham cię, skarbie”.
Zrobiłam zrzut ekranu wszystkiego.
Gdy tylko jego samochód odjechał, znowu chwyciłam go za telefon.
Zrobiłam zrzut ekranu wszystkiego.
Każdej wiadomości. Każdego planu. Każdego „kochanie”. Każdego „usuń to”.
Potem zadzwoniłam do Harper.
Zachowałam lekki, wręcz radosny ton.
„Hej” – powiedziałam. „Tylko sprawdzam. Skrzynka z informacjami jest gotowa na sobotę, prawda?”
Po rozłączeniu się, raz się rozpłakałam.
Harper nawet się nie zawahała. „Tak! Wszystko gotowe. Zaraz się wkurzysz”.
Uśmiechnęłam się tak szeroko, że aż bolały mnie policzki.
„Zawsze się o mnie troszczysz” – powiedziałam.
Krótka pauza.
„Oczywiście” – powiedziała. „Jestem twoją siostrą”.
Po rozłączeniu się, rozpłakałam się raz. Brzydko i szybko, jakby moje ciało musiało pozbyć się trucizny.
„Potrzebuję pudełka na balony”.
Potem otarłam twarz i zaczęłam działać.
Zadzwoniłam do sklepu z artykułami imprezowymi po drugiej stronie miasta.
Odebrała kobieta, radośnie. „Dzień dobry! W czym mogę pomóc?”
„Potrzebuję pudełka na balony” – powiedziałam. „Nie różowe ani niebieskie”.
„Dobrze” – odpowiedziała. „Jakie kolory?”
„Czarny”.
„I potrzebuję napisu na każdym balonie”.
Cisza.