Zoé położyła rękę na piersi matki.
„Dziadek idzie”.
W oddali zawyły syreny.
Marcel wszedł kilka minut później, w starym zielonym płaszczu pokrytym śniegiem. Zobaczył Élise, potem Zoé, słuchawkę odłożoną na widełki i Gasparda na ganku, z jednym uchem już zbielałym od płatków śniegu.
Dopiero wtedy spojrzał na Adriena.
„Trzymaj się z daleka od mojej córki”.
Adrien zaśmiał się krótko.
„Wynoś się z mojego domu”.
Marcel odłożył torbę i uklęknął.
„Nie patrz na swoją nogę, kochanie”.
„Czy Zoé jest ranna?”
„Nie. Jest tutaj”.
Adrien zrobił krok do przodu.
„Upadła. Manipuluje tobą. Ma problemy psychiczne”.
Marcel podniósł wzrok.
„Słyszałem telefon. 112 też”.
Weszli policjanci. Adrien natychmiast próbował opanować sytuację.
„Moja żona dostała ataku. Nasza córka jest zdenerwowana. Jej ojciec nastawia ją przeciwko mnie”.
Zoé uniosła głowę.
„Nie”.
Policjant pochylił się do jej poziomu.
„Czy może mi pani powiedzieć, co się stało?”
Zoé drżała.
„Tata pociągnął mamę za włosy. To ją zabolało. Mama powiedziała do mnie „perron” (próg). Więc wyprowadziłem Gasparda na zewnątrz i zadzwoniłem do dziadka”.
Adrien zbladł.
Policjanci założyli mu kajdanki. Przechodząc przez salon, zawołał do Élise:
„Stracisz wszystko”.
Marcel pochylił się w jej stronę.
„Nie. To koniec”.
W szpitalu w Annecy lekarze zdiagnozowali złamanie kości piszczelowej, złamanie rzepki, dwa stłuczone żebra i skręcenie nadgarstka. Zoé czekała na korytarzu, otulona płaszczem dziadka, a Gaspard ją ściskał.
Pielęgniarka zaproponowała, że wytrze pluszaka.
„Nie” – odpowiedziała Zoé. „Pracował”.
W bożonarodzeniowy poranek do pokoju Élise wszedł sędzia z prokuratury z grubą teczką.
„Twój mąż jest oskarżony o napaść z użyciem przemocy, nękanie domowe i narażenie nieletniego na niebezpieczeństwo. Trwa również śledztwo w sprawie ewentualnego usiłowania zabójstwa. Ale odkryliśmy coś jeszcze”.
Położyła kopię polisy na stole.
„Wiedziałaś o tej polisie?”
„Zrobiłam jej zdjęcia dwie noce przed atakiem”.
Sędzia przewrócił kilka stron.
„Znaleźliśmy również przeszukiwania jego komputera, wiadomości do kochanki, przelewy finansowe i plik, który miał na celu uznanie cię za osobę niezrównoważoną psychicznie. To, co wydarzyło się 23 grudnia, mogło nie być prostą kłótnią”.
„Co masz na myśli?”
„Twoja córka mogła nie tylko uratować cię przed atakiem. Mogła uratować ci życie”.
W kolejnych miesiącach Élise musiała od nowa uczyć się chodzić. W jej nodze pozostał metalowy pręt. Dźwięk kluczy w zamku sprawił, że podskoczyła. Zoé czasami odmawiała spania sama i przytulała Gasparda, gdy mężczyzna podnosił głos.
Zamieszkali z Marcelem w starym domu z widokiem na jezioro Bourget. Zoé zapisała się do małej wiejskiej szkoły. Marcel odbierał ją każdego wieczoru.
Adrien, od czasu aresztowania, nadal kłamał. Twierdził, że Élise jest zazdrosna, że się przewróciła i że manipulowała ich córką. Jego prawnicy przedstawili uśmiechnięte zdjęcia zrobione podczas wakacji i mówili o parze „w kryzysie”.
Śledczy znaleźli jednak zdjęcia obrażeń, sfałszowane akta i wiadomości wysyłane do Clary.
Clara wierzyła, że Adrien się z nią rozwiedzie. Po aresztowaniu poprosił ją o usunięcie wiadomości i stwierdzenie, że Élise groziła już śmiercią.
Niczego nie usunęła. Wszystko przekazała policji.
Rozprawa rozpoczęła się 10 miesięcy później przed Sądem Karnym Departamentu Sabaudii w Chambéry. Élise nadal chodziła o lasce. Zoé miała 7 lat i czekała w bezpiecznym pokoju z psychologiem.
Prawnik Adriena mówił o wypadku i zasugerował, że Marcel nauczył Zoé obwiniać ojca.
Następnie odtworzono nagranie rozmowy.
Najpierw słychać było oddech dziecka.
„Dziadku, to ja”.
Cisza.
„Mama krwawi. Położyłem Gasparda na schodach wejściowych. Tata jest tutaj”.
Na sali sądowej nikt się nie ruszył.
Następnego dnia Clara zeznawała. Przyznała się do romansu, hoteli i komentarzy Adriena na temat jego przyszłości „po Bożym Narodzeniu”.
„Co pan myślał, że miał na myśli?” – zapytał prokurator.
Że zamierza się rozwieść.
„A kiedy zadzwonił do ciebie po aresztowaniu?”
„Poprosił mnie, żebym skłamał. Chciał, żebym powiedział, że Elise mówiła o zrobieniu sobie krzywdy”.
„Czy kiedykolwiek ją spotkałeś?”
„Nigdy”.
Wezwano wtedy Marcela. Prokurator zapytał go, dlaczego wynajął pokój niedaleko Saint-Jorioz.
„Ponieważ myślałem, że moja córka jest w niebezpieczeństwie”.
„Czy powiedziała ci to wprost?”
„Nie”.
„To skąd wiedziałeś?”
Marcel spojrzał na Elise.
„Ponieważ znałem moją córkę, zanim strach nauczył ją kłamać”.