Wziął mnie za rękę.
„Ukrywają się za słowem „rodzina”, wykorzystując ciebie i twoje dziecko. To nie jest rodzina. Od teraz ty i Noah jesteście pod moją opieką”.
Coś we mnie pękło.
Po raz pierwszy ktoś to zobaczył.
„Dobrze” – wyszeptałam. „Chcę walczyć”.
Skinął lekko głową.
„To moja wnuczka”.
Na komisariacie o mało się nie odwróciłam. Mówienie przeciwko własnej rodzinie nigdy nie jest łatwe.
Ale mój dziadek już zadzwonił do swojego prawnika.