Dokumenty?
Mariana odetchnęła przez zaciśnięte zęby.
„Mój brat”.
Wyraz twarzy Laury się zmienił.
„W takim razie mamy o wiele poważniejszy problem, niż myśleliśmy”.
Trzy tygodnie wcześniej prawnik Mariany wnioskował o prewencyjną kontrolę statusu prawnego penthouse’u, ponieważ planowała przekazać go w powiernictwo, aby chronić spadek swojej przyszłej córki.
Podczas tej kontroli wyszło na jaw coś dziwnego.
Ktoś rozpoczął proces przeniesienia własności nieruchomości na DC Patrimonial.
Wniosek zawierał reprodukcję podpisu Mariany ze starego dokumentu rodzinnego.
Jej prawnik, Arturo Serrano, poradził jej, aby nie konfrontowała się z nikim.
Powiadomili władze i poprosili o zachowanie dokumentacji.
Mariana chciała wierzyć, że to wszystko pomyłka.
Do tego momentu.
W szpitalu lekarzom udało się opanować skurcze.
Stan dziecka był stabilny.
Mariana doznała poważnego urazu biodra i musiała pozostać pod obserwacją.
Diego nie zadzwonił.
Jej matka napisała SMS-a.
Nie psuj ślubu brata przez rodzinną kłótnię.
Mariana przeczytała wiadomość trzy razy.
Następnie przesłała ją Laurze Reyes.
Następnego ranka, gdy znajomi Camili zamieszczali zdjęcia z apartamentu dla nowożeńców w hotelu przy Reforma Avenue, przyszła wiadomość od Diego.
Podpisz przed południem, a zapomnimy o wczoraj.
Mariana poczuła coś, co już nie było gniewem.
To była jasność umysłu.
Odpisała:
Prześlij mi ostateczną wersję.
Dziesięć minut później otrzymała plik.
Arturo zadzwonił do niej niemal natychmiast.
„Mariana, niczego nie podpisuj”.
„Nie planowałem”.
„Jest coś gorszego”.
Dokument miał już poświadczenie notarialne potwierdzające, że Mariana stawiła się osobiście.
Ale Mariana spędziła całą noc w szpitalu.
Arturo kontynuował.
„Firma, która miała przejąć mieszkanie, ma twojego ojca jako administratora”.
Mariana zamknęła oczy.
„A Diego?”
„Beneficjenta”.
„Moją matkę?”
Zapadła krótka cisza.
„Przedstawiciela”.
Mariana powoli wypuściła powietrze.
To nie był pomysł Diego.
Zaplanowali to we trójkę.
Tego samego ranka podjęto kroki mające na celu zablokowanie wszelkich rejestracji związanych z nieruchomością, a pliki cyfrowe, wiadomości i nagrania z kamer monitoringu budynku przekazano prokuraturze.
Wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego.
Inteligentny system w poczekalni nagrał dźwięk.
Głos Diego był słyszalny z absolutną wyrazistością:
„Podpis!”
Wtedy rozległ się huk.
I wreszcie głos Mariany:
„Odeszły mi wody. Wezwij karetkę”.
Kilka sekund później nagrano dźwięk zamykanych drzwi windy.
O 12:14 zadzwoniła Teresa.
„Zabierz to wszystko, zanim przyjadą goście”.
Mariana milczała.
„Słyszałeś mnie?”
„Doskonale”.
Roberto odebrał telefon.
„Problemy rodzinne rozwiązuje się w rodzinie”.
Mariana spojrzała na swoją szpitalną bransoletkę.
„Wczoraj zostawili mnie leżącą na podłodze”.
„Diego stracił panowanie nad sobą”.
„A ty postanowiłeś odejść”.
Głos Roberta stwardniał.
„Nie groź bratu w dniu jego ślubu”.
Mariana się rozłączyła.
O 15:18 Arturo wszedł do pokoju z tabletem.
„Prokuratura właśnie poprosiła mnie o pozwolenie, żebym ci coś przekazał”.
„Co?”
Arturo położył przed nią łańcuszek e-maila, odzyskany podczas wstępnego śledztwa.
Pierwszy e-mail był od Roberta.
Drugi, od notariusza.
Trzeci, sprawił, że Mariana na chwilę wstrzymała oddech.
Wysłano go pięć miesięcy wcześniej.
I nie chodziło tylko o penthouse.
Wspominał o rachunkach Mariany, jej poprzedniej firmie i pełnomocnictwie, które rzekomo miało wejść w życie, gdyby stała się niezdolna do czynności prawnych po porodzie.
Na końcu e-maila znajdowało się zdanie napisane przez jej własną matkę.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zanim Mariana zrozumie, co podpisała, nie będzie mogła niczego odzyskać.
I właśnie wtedy, niecałą godzinę przed ślubem Diego, śledczy weszli do hotelu.
Część 3
O 15:47 Diego Salgado przechadzał się po głównej sali balowej hotelu, przekonany, że największym problemem jego dnia jest to, że jego siostra wpada w furię ze szpitalnego łóżka.
Miał na sobie smoking szyty na miarę.
Uśmiechał się do kamer.
Roberto poprawiał krawat, podczas gdy Teresa witała rodzinę, wyjaśniając, że Mariana doznała „drobnych komplikacji ciążowych” i dlatego nie będzie obecna.
Nikt nie wspomniał, że została porzucona na ziemi.
W tle pojawiła się Camila w swojej sukni ślubnej.
Ojciec wziął ją za ramię.
Muzyka miała właśnie się zacząć, gdy przez drzwi weszły trzy osoby w cywilu.
Laura Reyes podeszła prosto do Diego.
„Diego Salgado”.
Zmarszczył brwi.
„Tak?”
„Potrzebujemy, żebyś z nami był”.
Roberto wkroczył.
„Cokolwiek to jest, może poczekać do ceremonii”.
Laura spojrzała na niego.
„Nie”.
Diego nerwowo się zaśmiał.
„To przez Marianę, prawda? Przesadzasz. To moja siostra”.
„Dokładnie”.
Dlatego powinna bardziej uważać na to, co mówi.
Jeden z funkcjonariuszy poinformował ją, że trwa śledztwo w sprawie napaści z poprzedniego dnia oraz dokumentacji użytej przy próbie przeniesienia własności.
Goście zaczęli szemrać.
Diego zbladł.
„Miała podpisać”.
Laura wytrzymała jego spojrzenie.
„To nie zgadza się z nagraniem”.
Roberto cofnął się o krok.
Ten drobny ruch nie umknął uwadze Camili.
„Jakie nagranie?” zapytała.
Nikt nie odpowiedział.
Teresa zaczęła krzyczeć.
„Mariana robi to, bo zawsze była zazdrosna o brata!”
Camila spojrzała na nią, jakby właśnie usłyszała coś szalonego.
„Zazdrosna o co?”
Diego próbował do niej podejść.
„Kochanie, wyjaśnię ci później”.
„Mówiłaś mi, że mieszkanie jest twoje”.
W pokoju zapadła niemal całkowita cisza.
„Camila…”
„Powiedziałaś moim rodzicom, że to już jest zarejestrowane na twoje nazwisko”.
Diego przełknął ślinę.
Laura poprosiła go, żeby się odsunął.
Gdy funkcjonariusze wyprowadzali go z pokoju, ojciec Camili zażądał wyjaśnień.
Roberto próbował zbagatelizować sprawę.