Dłoń kobiety była już na klamce, gdy Bence przemówił z salonu.
– Réka, zostaw to. Chodź, spójrz na to.
Klamka odskoczyła.
Réka odwróciła się.
A ja o mało nie upadłam z ulgi.
Przez następne dziesięć minut ledwo słyszałam cokolwiek poza szelestem papierów.
Wtedy odezwała się Réka:
– To dużo pieniędzy.
– Właśnie dlatego potrzebuję podpisu Nory.
– A jeśli go przeczyta?
Bence się roześmiał.
– Wiesz. Jeśli powiem, że chodzi tylko o korzystniejsze oprocentowanie wspólnego kredytu, to ona w to uwierzy. Ja zajmuję się naszymi finansami.
Réka się nie roześmiała.
– Bence, nie chcę mieć kłopotów.
– Nie będziesz. Wykorzystam te pieniądze na spłatę długu, zacznę wspólne życie, a potem się rozwiedzę.
Dług.
Jaki dług?
Nóra i jej rodzina nigdy nie rozmawiali o poważnych problemach finansowych.
Właściwie Bence zawsze udawał, że ma wszystko pod kontrolą.
W końcu wyszli z sypialni.
Nie odważyłem się wyjść od razu.
Stałem nieruchomo jeszcze kilka minut, aż usłyszałem otwieranie drzwi wejściowych.
Najpierw wyszła Réka.
Bence wciąż został.
Rozmawiał z kimś przez telefon.
– Tak. Podpiszę z nim to jutro wieczorem.
Krótka cisza.
– Nie, nie wie o drugiej pożyczce.
Serce mi waliło.
Kolejna pożyczka.
– Tylko wszystko gotowe. Potem mogę rozpocząć przelew.
Kiedy w końcu wyszła, siedziałem w szafie jeszcze co najmniej pięć minut.
Potem wyszedłem.
Kolana mi się trzęsły.
Moją pierwszą myślą było natychmiastowy telefon do Nóry.
Drugą było to, że jeśli Bence rzeczywiście przygotowuje jakąś sprawę finansową, gniewny telefon byłby tylko ostrzeżeniem.
Dlatego nic nie powiedziałem.
Zapisałem nagranie audio w dwóch miejscach.
Wysłałam to też do siebie mailem.
Potem się rozejrzałam.
Na stole w jadalni nic nie było.
Jedna z szuflad w gabinecie była jednak uchylona.
Nie zaczęłam przeszukiwać rzeczy zięcia.
Zobaczyłam tylko teczkę z imieniem Nory na wierzchu.
Zrobiłam zdjęcie jej okładki.
Potem zamknęłam szufladę.
Nora wróciła do domu po południu.
Kiedy mnie zobaczyła, od razu zauważyła, że coś ze mną nie tak.
– Mamo, co się stało?
– Powiedz mi najpierw, czy Bence dał ci ostatnio coś do podpisania?
Była zaskoczona.
– Tak. Dlaczego?
– Co?
– Powiedział, że chce zreorganizować nasz kredyt hipoteczny. Podobno znalazł lepszą ofertę.
– Podpisałeś to?
– Jeszcze nie.
Cholera zaparło mi dech w piersiach.
– Gdzie jest ten dokument?
Nora sięgnęła do swojej torby.
– Do mojej. Powiedział, że mam go przynieść jutro, podpisany.
Położył go na stole.
Nie rozumiałam wszystkich terminów finansowych, ale od razu zauważyłam jedną rzecz.
Dokument nie wspominał tylko o istniejącym wspólnym kredycie hipotecznym.
Był w nim znacznie wyższa kwota kredytu i fragment, w którym była mowa o tym, że część pieniędzy mogła zostać wypłacona w formie finansowania na cele dobrowolne.
– Nóra – powiedziałam. – Przeczytałaś to?
– Przejrzałam tylko pobieżnie. Bence powiedział, że to tylko część techniczna.
– Usiądź.