„Właśnie w tym problem” — powiedziałam jej. „Nic nie wiedziałaś. A jednak przyszłaś tu, żeby mnie zdemaskować jako dziwkę przed moimi kolegami”.
Przycisnęła torbę do piersi.
— Chroniłam swoje dziecko.
„Dla mnie?”
— Radu powiedział mi, że to koniec. Że pracuje tylko za długi. Że weźmiesz jego pieniądze i…
— Jakie długi?
Doina zatrzymała się.
— Twoje stawki.
Wzięłam głęboki oddech.
— Mieszkanie jest moje, kupione przed ślubem. Zaliczkę płacę ja.
Jej twarz się zmieniła.
— Daj mi…
— A rachunki w większości opłacam ja. Wliczając w to ostatnie cztery miesiące.
— Nie możesz.
Wtedy ojciec zadał pytanie, którego jeszcze nie odważyłam się zadać:
— Pani Popa, gdzie według niego pracuje pani syn?
Doina podała mu nazwę firmy informatycznej w Bukareszcie.
Znałam ją.
I nagle coś sobie przypomniałam.
Cztery miesiące temu Radu powiedział mi, że został przeniesiony do nowego projektu i że jego harmonogram stał się nieprzewidywalny.
Podniosłam słuchawkę.
„Irina, co robisz?” zapytał mnie ojciec.
— Sprawdzam coś.
Nie trwało to długo.
W tej samej firmie pracował mój były kolega ze studiów.
Wysłałam mu wiadomość.
Odpowiedź przyszła niemal natychmiast.
Przeczytałam ją raz.
Potem jeszcze raz.
„Co to jest?” zapytała Doina.
Podniosłam wzrok.
„Radu już tam nie pracuje”.
„Co masz na myśli?”
„Zrezygnował cztery miesiące temu”.
Doina zaśmiała się krótko.
„To niemożliwe. On wychodzi do pracy każdego ranka”.
„Mówi mi to samo”.
Po raz pierwszy jej złość przerodziła się w coś innego.
Strach.
Zadzwoniłam.
Radu odebrał po kilku sekundach.
„Cześć, kochanie. Mam spotkanie. Oddzwonię…”
„Twoja mama jest w moim biurze”.