CZĘŚĆ 2 Następnego dnia Camille udało się mówić trochę więcej. Była słaba, ale coś się zmieniło w jej oczach. Nie było już tylko strachu. Pojawił się też gniew. „Wszystko zaczęło się, gdy Antoine stracił pracę” – powiedziała mi. „Nigdy mi się do tego nie przyznał. Codziennie rano wychodził w garniturze, ale tak naprawdę spędzał dni na hazardzie, pożyczaniu pieniędzy, kłamaniu. Potem przyjechała jego matka”. Geneviève Delcourt nie pytała o pozwolenie. Przejęła dom. Przeniosła rzeczy Camille, przemeblowała kuchnię, przeszukała szuflady, otworzyła pocztę. Powtarzała jej, że jest krucha, bezużyteczna, niezdolna do utrzymania pozycji społecznej. A Antoine na to pozwalał. Potem zaczęły się prośby o pieniądze. Najpierw dziesięć tysięcy euro. Potem pięćdziesiąt tysięcy. Potem setki tysięcy. „Powiedział, że to inwestycja, że to nasza przyszłość, że nic nie rozumiem o biznesie. Kiedy poprosiłam o dowody, stał się agresywny”. Za zgodą Camille przeanalizowałem jej konta na moim komputerze. To, co znalazłem, przeszyło mnie gęsią skórkę. Regularne przelewy przez miesiące. Niektóre z jej elektronicznym podpisem. Inne ze zeskanowanymi podpisami, które ewidentnie nie należały do niej. Każda duża wypłata zbiegła się z okresem, w którym lekarze stwierdzili obrażenia: stłuczone żebra, krwiaki, odwodnienie, silne ataki paniki. Antoine nie tylko ją uderzył. Uderzył ją, żeby zmusić do podpisania.
Zadzwoniłem do starego przyjaciela, Maître Étienne Valmont, prawnika specjalizującego się w sprawach przemocy domowej i finansowych. Następnie zadzwoniłem do Marca Lenoira, byłego kolegi, który został prywatnym detektywem. Nie prosiłem ich o przysługę. Poprosiłem o szybkie działanie. Tego popołudnia Maître Valmont uzyskał nakaz ochrony i wszczął postępowanie w celu częściowego zamrożenia kont. Antoine nie miał już dostępu do pozostałych pieniędzy. Dom stał się głównym przedmiotem śledztwa. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie porwania, napaści z użyciem przemocy, fałszerstwa i użycia sfałszowanych dokumentów, wykorzystania osoby bezbronnej, oszustwa i usiłowania zabójstwa małżonka.
Marc znalazł resztę. Antoine był winien prawie pięćset tysięcy euro podejrzanym pożyczkodawcom i nielegalnym platformom hazardowym. Został zwolniony z firmy konsultingowej za fałszowanie rozliczeń wydatków. Geneviève z kolei była już zamieszana w sprawę wykorzystania osoby bezbronnej wobec starszej wdowy w Wersalu. Matka i syn od lat żyli z uwodzenia, manipulowania i oszukiwania tych, którzy im ufali. Ale informacja, która wszystko zmieniła, była czymś innym. „Gérard” – powiedział mi Marc przez telefon – „Antoine ma inną kobietę”.