Igor początkowo był smutny, ale stopniowo i on się rozluźnił. Zaczęli częściej wychodzić razem, chodzić do kina, spacerować. Bez ograniczeń związanych ze spotkaniami rodzinnymi, ich życie stało się swobodniejsze.
A potem zadzwonił Piotr Nikołajewicz.
„Igor?” Marina usłyszała głos teścia w telefonie. „Synu, tu tata”.
„Tato, cześć” – Igor wyprostował się. „Jak się masz?”
„W porządku” – głos brzmiał niepewnie. „Słuchaj, dzwonię… W każdym razie, niedługo urodziny mamy”.
– Wiem, tato.
„Ona chce zebrać wszystkich. U nas. I… W każdym razie, chce, żebym ci też powiedział, żebyś przyszedł. Z Mariną.”
Igor spojrzał na żonę. Marina uniosła brwi.
– Tato, dlaczego mama nie dzwoni do siebie?
„No wiesz, mamo” – westchnął Piotr Nikołajewicz. „Dumna. Ale ona chce, żebyś tam był. I… Igor, ona gotuje. Sama. Wszystko sama. I kazała dzieciom też coś przynieść”.
“Naprawdę?” Igor był zaskoczony.
„To prawda, synu. Ona… Ona dużo myślała. Oboje myśleliśmy. I wiesz, Marina nie do końca się myliła.”
Marina usłyszała te słowa i mimowolnie się uśmiechnęła.
„Tato, przyjdziemy” – powiedział Igor, patrząc na żonę. Skinęła głową. „Na pewno przyjdziemy. I coś przyniesiemy”.
Urodziny Tamary Iwanowny uczczono w nowy sposób. Igor i Marina przynieśli tort i butelkę dobrego wina. Oksana i jej rodzina przynieśli sałatki. Denis i Alla przynieśli wędliny i sery. Tamara Iwanowna osobiście przygotowała danie główne i przystawki.
Na początku było trochę niezręcznie. Ale kiedy wszyscy usiedli przy stole i Tamara Iwanowna nalała zupy, spojrzała na Marinę i powiedziała:
„Wiesz, próbowałem gotować dla takiej publiczności. Jestem cholernie zmęczony. Teraz rozumiem, jak to było dla ciebie.”
Marina skinęła głową, nie wiedząc, co odpowiedzieć.
Przy stole panowała ciepła atmosfera. Rozmawiali o wszystkim – pracy, planach, pogodzie. Nikt nie narzekał na jedzenie. Nikt nie domagał się specjalnych dań. Po kolacji wszyscy wspólnie sprzątali ze stołu – nawet dzieci pomagały.
A Marina nie czuła się już jak jadłodajnia. Czuła się jak część rodziny. Prawdziwej rodziny, w której ludzie się szanują.