CZĘŚĆ 2
Patrzyłem na fotografię, nie mogąc oderwać wzroku od długopisu, który trzymała Clara.
Moja córka miała siedemnaście lat.
Nie była jeszcze pełnoletnia, ale była już na tyle dorosła, że jej zeznania mogły zostać wykorzystane w postępowaniu rodzinnym. Julien chciał sprzedać dom, przedstawić mnie jako niestabilną matkę i uzyskać dla dzieci główne miejsce zamieszkania, zanim zdążę zrozumieć, co się stało.
Maître Varenne zamknął akta.
—Możemy natychmiast zadzwonić do notariusza odpowiedzialnego za sprzedaż i przesłać mu akt własności. Transakcja zostanie zablokowana.
-NIE.
Wpatrywał się we mnie.
— Madame Garnier, używają fałszywego pełnomocnictwa.
-Dokładnie. Jeśli teraz dowiedzą się, że znam prawdę, Julien powie, że to był błąd administracyjny. Moja teściowa będzie udawała, że nie wiedziała wszystkiego. Zniszczą dokumenty i przedstawią się jako ofiary.
-Co chcesz zrobić?
— Niech trwają wystarczająco długo, aby sami wyjaśnili swój plan.
Notariusz milczał przez kilka sekund, po czym skinął głową.
Skontaktował się z prawnikiem specjalizującym się w prawie nieruchomości oraz z komisarzem ds. sprawiedliwości. O możliwym fałszerstwie poinformowano policję, jednak funkcjonariusze poprosili nas o unikanie jakiejkolwiek fizycznej konfrontacji.
Kiedy jechaliśmy w kierunku Sainte-Foy-lès-Lyon, Maître Varenne dał mi list od Henriego.
Od razu rozpoznałem jego charakter pisma.
„Elodie,
Jeśli czytasz te słowa, to dlatego, że nie udało mi się naprawić swoich błędów w ciągu mojego życia.
Pierwszą było wyrażenie zgody na umieszczenie domu na moje nazwisko. Julien miał już długi, kiedy za niego wyszłaś. Przekonał mnie, że to rozwiązanie ochroni Twoje pieniądze. W rzeczywistości chciał, abyś nie miał żadnej kontroli nad nieruchomością nabytą w posagu rodziców.
Zachowałem milczenie, bo chciałem zachować pozory dla mojej rodziny.
Potem patrzyłam, jak pracujesz, wychowujesz dzieci, płacisz za pracę i opiekujesz się Geneviève i mną. Widziałam, jak mój syn przyjął wszystkie wasze ofiary, jakby mu się należały.
Zrozumiałem, że moje milczenie nie jest już roztropnością. To był współudział.
Oficjalnie uznano więc, że byłem jedynie kandydatem. Dom jest twój. Zawsze było to moralne, a teraz jest legalne.
Geneviève wie o istnieniu tego aktu. Poprosiłem go, żeby ci to dał po mojej śmierci. Powiedziała mi, że synowa nigdy nie powinna być właścicielem domu rodziny, której krwi nie nosiła w sobie.
Jeśli będzie próbowała Cię przegonić, nie myśl, że postępuje w nieświadomości.
A jeśli Julien poprosi cię o podpisanie dokumentów, odmów. Jego firma jest zadłużona znacznie bardziej, niż twierdzi.
Wybacz, że chroniłem cię zbyt późno.
Henryk. »
Złożyłem list drżącymi rękami.
Geneviève wiedziała.
Przez piętnaście lat obserwowała, jak finansuję ten dom. Pozwoliła mi przerwać karierę, żeby ją leczyć. Otrzymywała posiłki, lekarstwa i nieprzespane noce jako naturalny hołd należny kobiecie wchodzącej do jej rodziny.
Potem próbowała ukraść to, co mój ojciec sprzedał część swojej ziemi, żeby mi dać.
— Dlaczego Julien tak szybko chce sprzedać? zapytałem.
Maître Varenne otworzył tabelę finansową przygotowaną przez Henriego przed jego śmiercią.
Firma Juliena była winna kilku wierzycielom prawie dziewięćset tysięcy euro. Posługując się fałszywymi dokumentami, aby wykazać, że dom nadal należy do jego ojca, po czym obiecał jego sprzedaż, aby zyskać dodatkowy czas.
Kupującym była firma z branży nieruchomości prowadzona przez byłego współpracownika Juliena. Przewidywana cena była prawie o połowę niższa od wartości rzeczywistej.
Nie chodziło im tylko o sprzedaż.
Zorganizowali zaaranżowaną sprzedaż, aby później, po umorzeniu części długów, odzyskać majątek.
Musiałem zniknąć z akt.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, deszcz przestał padać.