Moje walizki nadal leżały na chodniku.
Przez duże okna salonu widziałem Juliena, Geneviève, Clarę, mężczyznę w garniturze i kobietę trzymającą niebieską teczkę.
Maxime pojawił się na chwilę w korytarzu. Wydawało się, że płacze.
Komisarz ds. sprawiedliwości włączył oficjalne nagranie w swoim telefonie.
Zadzwonił Maître Varenne.
Julien otworzył drzwi. Jego twarz się zmieniła, kiedy mnie zobaczył.
-Co tu robisz?
– Przyszedłem wziąć udział w wyprzedaży.
– Nie masz już nic do roboty w tym domu.
Geneviève podeszła od tyłu.
—Élodie, nie rób skandalu. Wystarczająco już niepokoiłeś dzieci.
Maître Varenne przedstawił się.
Kolor zniknął z twarzy mojej teściowej.
Dlaczego tu jesteś? zapytała.
— Ponieważ właścicielka poprosiła mnie, żebym jej towarzyszył.
Julien parsknął wymuszonym śmiechem.
— Właścicielką jest moja mama. Ten dom należał do mojego ojca.
„To nieprawda” – odpowiedział notariusz.
W salonie stoi kobieta z niebieską teczką
Wstała. Była notariuszem wyznaczonym do sprzedaży.
„Panie Morel, zapewnił mnie pan, że majątek został uregulowany”.
„Tak jest”.
„Nie na pana korzyść” – powiedział Maître Varenne.
Położył na stole uwierzytelnioną kopię aktu.
„Od sześciu lat ten dom należy wyłącznie do Madame Élodie Garnier”.
Cisza stała się tak ciężka, że usłyszałem bicie zegara w holu.
Geneviève zareagowała pierwsza.
„Henri nie był przy zdrowych zmysłach”.
„Akt został sporządzony sześć lat przed jego śmiercią” – odpowiedział Maître Varenne. „Dwóch lekarzy potwierdziło jego pełną zdolność do czynności prawnych. Pan sam był obecny na wstępnym spotkaniu przygotowawczym”.
Kupujący spojrzał na Juliena.
„Mówił mi pan, że nie ma żadnych praw”.
„To ustawka” – powiedział Julien. „Élodie manipulowała moim ojcem”.
„Do dziś nie wiedziałam nawet, że ten dokument istnieje”.
Notariusz prowadzący sprzedaż zbadał pełnomocnictwo.
„Pani Garnier, czy rozpoznaje pani ten podpis?”
„Nie”.
„A jednak pasuje do tego w pani paszporcie”.
„Bo mój mąż ma kopie wszystkich moich dokumentów”.
Julien uderzył dłonią w stół.
„Przestań z tą farsą! Dałaś nam te pieniądze na ślubie. Wiedziałaś, że dom będzie należał do rodziny”.
„Której rodziny?” – zapytałam. „Tej, która mnie przyjęła, kiedy płaciłam rachunki, czy tej, która mnie wyrzuciła, gdy tylko odmówiłam podpisania?”
Geneviève zwróciła się do Clary.
„Powiedz im, że twoja matka odeszła z własnej woli”.
Clara mocno ścisnęła długopis w palcach.
„Ja…”
„Powiedz im, co widziałaś dziś rano” – nalegał Julien.
Spojrzałam na córkę.
„Nie musisz mnie chronić. Ale nie kłam dla ich dobra”.
Jej oczy napełniły się łzami.
„Tata powiedział mi, że jeśli nie podpiszę, stracimy dom, a Maxime trafi do rodziny zastępczej”.
„Co?”
Julien podszedł do niej.
„Clara, idź do swojego pokoju”.
„Nie”.
Odłożyła długopis.
„Babcia też mi powiedziała, że mama zabrała pieniądze z firmy i że zostanie aresztowana”.
Geneviève uniosła brodę.