– Jakie wyniki? – zapytał ponownie Márton.
Już się nie uśmiechał. Jego głos stał się suchy, twardy, ale pod spodem było coś drżącego, czego rzadko u niego słyszałem.
Strach.
Dr Váradi powoli zacisnął palce.
– Panie Szentiványi, w pańskim materiale badawczym znajduje się opinia andrologiczna. Wraz z badaniami kontrolnymi zdiagnozowano trwałą niepłodność męską.
Márton spojrzał na niego, jakby słyszał obcy język.
– To błąd.
– Dokumentacja zawiera trzy oddzielne badania.
– W takim razie dokumentacja jest wadliwa.
– Wyniki zostały również przekazane pańskiej żonie za pańskim pisemnym pozwoleniem, ponieważ przerwał pan konsultację.
Mój mąż powoli odwrócił się do mnie.
Zbladł.
– Czy pan wiedział?
Nie odpowiedziałam od razu.
Nie chciałam triumfu. Nie chciałam taniego wyroku. Nie chciałam powiedzieć „A nie mówiłam”, bo ta chwila nie była zwycięstwem.
Ta chwila była pogrzebem kłamstwa zbudowanego pięć lat temu.
– Tak – powiedziałam.
Zmrużył oczy.
– A pan mi nie powiedział?
– Dzwoniłam do pana tego dnia. Sześć razy. Nie odebrał pan.
– To nie jest odpowiedź.
– Ale to była pańska odpowiedź.
Dr Váradi poruszył się zdezorientowany.
– Może dam panu kilka minut.
– To nie jest konieczne – powiedziałem.
Márton położył rękę na stole.
– Panie doktorze, tego wyniku nie można uwzględnić w dokumentacji ubezpieczeniowej.
Twarz lekarza stwardniała.
– Dokumentacja medyczna to nie lista życzeń.
– Nie rozumie pan, jakie będą konsekwencje.
– Rozumiem dokładnie. Dlatego nie będę tego fałszywie zmieniać.
Márton nie patrzył już na lekarza.
Ale na mnie.
– Evelin, chodźmy.
Dawno bym wstała.
Dawno bym spakowała torbę, przeprosiła lekarza i wyszła za mężem, żeby wysłuchać mnie w windzie, jaka jestem głupia, bo nie potrafię „załatwić” sytuacji „normalnie”.
Teraz zostałam na krześle.
– Nadal rozmawiam z lekarzem.
– Teraz.
– Nie.
To jedno słowo powiedziało więcej niż wszystkie nasze kłótnie.
Márton powoli się wyprostował.
– Czy wiesz, z kim rozmawiasz?
Uśmiechnąłem się.
– Z mężczyzną, który pochwalił się dwójką dzieci jako spadkobiercami, podczas gdy z medycznego punktu widzenia nie może być ojcem.
Jego usta zbielały.
– Nie powtarzaj tego zdania.
– Dlaczego? Czy boli, jeśli twoje kłamstwo okaże się w końcu prawdą?
Dr Váradi wstał.
– Panie Szentiványi, proszę zachować spokój.
Márton roześmiał się.
Krótko mówiąc, okropnie.