Zostając dr Monroe
Lata mijały. Lily pokonała raka, ukończyła studia, rozpoczęła studia medyczne i wybrała onkologię dziecięcą, ponieważ chciała walczyć o dzieci tak, jak Grace walczyła o nią. Każdy kamień milowy niósł ze sobą wspomnienie odrzucenia, ale jednocześnie nadawał jej cel.
W ostatnim roku studiów medycznych Lily została mianowana prymuską. Wtedy uniwersytet wysłał jej e-mail: Martin i Diane Reed skontaktowali się z uczelnią, podając się za jej rodziców i prosząc o miejsca w pierwszej dziesiątce. Po piętnastu latach milczenia chcieli stanąć obok niej, teraz, gdy jej imię było honorowe. Lily zadzwoniła do Grace, która cicho powiedziała jej, żeby ich wpuściła.
Lily zapewniła im więc najlepsze miejsca na widowni.
Przemówienie, którego nikt się nie spodziewał
Za kulisami Madison Square Garden Lily obserwowała, jak jej biologiczni rodzice zajmują pierwsze miejsce. Wyglądali na dumnych, jakby zasłużyli na tę chwilę. Grace siedziała obok z różami, nieświadoma, że Lily zastąpiła zatwierdzone przemówienie w kieszeni kurtki prawdą.
Kiedy dziekan ogłosił „Dr Lily Monroe”, Lily weszła na scenę przy gromkich brawach. Zatrzymała się, przypominając sobie szpitalne łóżko, na którym kiedyś zastanawiała się, czy przeżyje. Potem przedstawiła się i zaczęła.
Opowiedziała arenie, że w wieku trzynastu lat zachorowała na raka. Powiedziała im, że pierwszym pytaniem jej ojca nie było to, czy przeżyje, ale ile będzie kosztować leczenie. Wyjaśniła, że jej rodzice zabezpieczyli fundusz na studia siostry i oddali Lily państwu, zamiast płacić za jej leczenie. Zostawili ją w szpitalnej sali i nigdy nie wrócili – ani na urodziny, ani na święta, ani na zakończenie roku szkolnego, ani nawet po tym, jak przeżyła.
Arena ucichła. Twarze Martina i Diane straciły kolor. Po raz pierwszy nie mieli się gdzie ukryć.