Malcolm otworzył teczkę. „Pięć lat temu twoja matka zleciła prywatny transfer z oddziału położniczego szpitala św. Katarzyny. Niemowlę zostało zarejestrowane jako umieszczone u licencjonowanej opiekunki domowej w ramach tymczasowej opieki”.
„Kto podpisał?”
„Evelyn Whitmore. Twój ojciec był świadkiem. Sędzia sądu rodzinnego zatwierdził to w zamkniętym postępowaniu w trybie pilnym”.
Sebastianowi przewróciło się w żołądku. „Na jakiej podstawie?”
Malcolm przesunął kartkę papieru po stole.
Daniela Cruz: niestabilna, niezdolna finansowo, podejrzenie psychozy poporodowej, ryzyko uszkodzenia płodu.
Sebastian wpatrywał się w słowa, aż się rozmyły.
„To kłamstwo”.
„Tak”.
„Wiedziałeś?”
„Podejrzewałem” – powiedział Malcolm. „Ale podejrzenie wobec Evelyn Whitmore nie było dowodem. Próbowałem wyciągnąć teczkę. Dwa dni później zaproponowano mi wcześniejszą emeryturę z klauzulą poufności. Kiedy odmówiłem, bank, na który twoja rodzina miała wpływy, nagle zażądał spłaty kredytu hipotecznego mojej córki”.
Sebastian powoli podniósł wzrok.
Malcolm nawet nie drgnął. „Przeszedłem na emeryturę. Wstydzę się tego od pięciu lat”.
„Gdzie Mateo został umieszczony?”
Twarz Malcolma stwardniała. „Wtedy robi się brzydko”.
„Już jest brzydko”.
„Został umieszczony u kobiety o imieniu Carla Briggs pod Waco. Kiedyś pracowała jako prywatna pielęgniarka w organizacji charytatywnej twojej matki. Na papierze prowadziła mały terapeutyczny dom dziecka. W rzeczywistości kilkoro dzieci przewinęło się przez jej posesję bez większego nadzoru.
Dłoń Sebastiana zacisnęła się na krawędzi stołu.
„Czy ona nadal tam jest?”
„Nie” – powiedział Malcolm. „Zmarła osiemnaście miesięcy temu. Potem Mateo najwyraźniej została nieformalnie przeniesiona do jej siostrzeńca, Roya Briggsa. Brak informacji z sądu. Brak odpowiedniej opieki. Brak zapisów do szkoły po przedszkolu. Brak dokumentacji pediatrycznej przez prawie dwa lata”.
Sebastian wstał tak gwałtownie, że krzesło się przewróciło.
Malcolm kontynuował cicho: „Roy Briggs ma na koncie aresztowania za napaść, kradzież i zaniedbanie dziecka, które nigdy nie zostały rozpatrzone”.
Głos Sebastiana stał się śmiertelnie spokojny.
„Gdzie on jest?”
„Na przedmieściach San Antonio. W przyczepie kempingowej niedaleko składowiska odpadów przemysłowych”.
Sebastian złapał płaszcz.
Malcolm też wstał. „Nie możesz tam iść sam”.
„Nie będę rozmawiał”.
„Właśnie dlatego nie możesz iść sam”.
Zanim Sebastian zdążył odpowiedzieć, w wejściu do stołówki pojawiła się Daniela. Usłyszała już wystarczająco dużo.
„Jeśli będziesz go ścigać jak bogacz szukający zemsty” – powiedziała – „zrobisz z tego sprawę o sobie. Mateo potrzebuje sprawiedliwości, a nie twojego temperamentu”.
Sebastian odwrócił się do niej, a na jego twarzy malowała się walka żalu i wściekłości.
„Złamał nogę naszemu synowi”.
„A twoja matka podała mu dziecko”.
Zdanie go zatrzymało.
Daniela podeszła bliżej. Jej twarz była blada ze zmęczenia, ale głos jej nie drżał.
„Roy Briggs to potwór. Ale potwory takie jak on przetrwają, bo ludzie z pieniędzmi umieszczają dzieci tam, gdzie nikt nie patrzy. Jeśli chcesz kogoś dziś wieczorem zniszczyć, zacznij od kobiety, która sprawiła, że moje dziecko zniknęło legalnie”.
Sebastian spojrzał na Malcolma.