Daniel spojrzał na niego.
„Maya jest księgową śledczą”.
Uśmiech Marissy zniknął. Pozwoliłam, by cisza się przedłużyła.
„A przez ostatnie trzy miesiące” – powiedziałem – „przeglądałem wszystko
Każde konto, którego twoja matka dotknęła, po tym jak podrobiła podpis Daniela w zeszłym roku”.
Wyraz twarzy Evelyn drgnął. Szczęka Daniela zacisnęła się.
„Wiedziałam o linii kredytowej, mamo”.
Cofnęła się.
„Mogę wyjaśnić”.
„Nie” – powiedziałam. „Nie możesz. Już nie”.
Na zewnątrz czerwone i niebieskie światła migotały na firankach. Trent odwrócił się w stronę okna.
„Co do cholery?”
Uniosłam telefon.
„Wysłałem, zanim Evelyn mnie uderzyła”.
Syreny wyły stawały się coraz głośniejsze. Po raz pierwszy tej nocy nikt się nie śmiał.
CZĘŚĆ 3
Policja delikatnie zapukała. Daniel otworzył drzwi. Weszło dwóch funkcjonariuszy, a za nimi kobieta w szarym płaszczu ze skórzaną teczką. Kiedy Evelyn ją zobaczyła, zachwiała się, jakby podłoga się pod nią zatrzęsła.
„Pani Ward” – powiedziała kobieta – „jestem adwokat Rachel Kim. Reprezentuję Daniela i Mayę Ward.
Evelyn wyszeptała:
„Adwokat?”
Rachel odwróciła się do mnie.
„Maya, czy jesteś wystarczająco bezpieczna, żeby kontynuować?”
Skinęłam głową. Trent wybuchnął.
„To szaleństwo! Wrobiła nas!”
„Nie” – powiedział Daniel. „Przyszłaś sama”.
Rachel położyła kilka dokumentów na stole, tuż obok fałszywych dokumentów przeniesienia własności Evelyn.
„Pani Ward, mamy nagrania, wyciągi bankowe, sfałszowane dokumenty, groźby i nagrania wideo z dzisiejszego wieczoru. Mamy też dowody na to, że próbowała pani sprzedać nieruchomość, której legalnie nie jest pani właścicielem”.
Twarz Marissy zbladła.