O mało się nie roześmiałam. Podczas misji Daniela spłacałam kredyt hipoteczny, zajmowałam się ubezpieczeniem, załatwiałam naprawy i zarządzałam wynajmowaną nieruchomością, którą kupił przed ślubem. Znałam każdego klienta lepiej niż ktokolwiek inny. Ale milczałam. Daniel położył torbę podróżną na podłodze. Evelyn rzuciła się w jego stronę.
„Synu, posłuchaj mnie. Nastawiła cię przeciwko nam. Znaleźliśmy dowód. Chce twoich świadczeń, twojego domu, twojej emerytury…”
„Dość” – powiedział Daniel.
Jedno słowo. Cicho. Ostre. Ostateczne. Evelyn urwała. Daniel odwrócił się do mnie, a jego głos złagodniał.
„Maya, skrzywdzili cię?”
Spojrzałam prosto na Evelyn.
„Tak”.
Marissa warknęła:
„Kłamczucha!”
Daniel wyciągnął telefon.
„Dobrze”, powiedział. „Wtedy policja będzie mogła podjąć decyzję”.
Trent zaśmiał się słabo.
„Policja? Z powodu nieporozumienia rodzinnego?”
„Napaść”, powiedziałam. „Wymuszenie. Próba oszustwa. Przymus”.
Wpatrywali się we mnie. Evelyn zmrużyła oczy.
„Co ty właśnie powiedziałaś?”
Powoli odsunęłam się od ściany. Policzek mi pulsował, ale głos brzmiał pewnie.
„Powiedziałam, że wybrałaś niewłaściwą kobietę”.
Trent prychnął.
„Ty? Proszę cię”.