Spojrzałam na kobietę, która stworzyła moje nieszczęście, i uświadomiłam sobie, że nie czuję wściekłości. Czułam głęboką, wyzwalającą pustkę.
„Nie proszę o przeprosiny, mamo” – powiedziałam, składając list z Columbii i chowając go bezpiecznie do torebki. „Wiem, że nie masz na to siły. Potrzebowałam tylko, żebyś na mnie spojrzała i wiedziała, że mnie nie powstrzymałaś. Tylko mnie opóźniłaś. I twoje opóźnienie się skończyło”.
Odwróciłam się do siostry, która płakała cicho, tuląc się do piersi męża. „Kocham cię, Brooke. To twój wieczór i nie pozwolę jej go jeszcze bardziej zatruć. Zostanę na twój pierwszy taniec, a potem wyjdę”.
Brooke skinęła głową z wściekłością, wyciągając rękę, by ścisnąć moją dłoń.
Później, gdy z głośników rozbrzmiewał utwór Etty James „At Last”, a Brooke kołysała się z Kyle’em pod bursztynowymi lampkami, obok mnie zmaterializowała się Patricia. Pachniała teraz kawą; szok całkowicie ją otrzeźwił.
„Powinnam była ci powiedzieć lata temu” – wyznała Patricia, obserwując tancerzy. „Groziła, że wykluczy mnie z rodziny. Powiedziała, że przekona wszystkich, że mam załamanie nerwowe”.
„To koniec, Patty. Teraz wiem”.
Patricia zaśmiała się – ostrym, gorzkim głosem.
nd. „Chcesz poznać ostateczną ironię, Aacia? Co sprawia, że to wszystko ma sens?” Pochyliła się bliżej, jej oczy były twarde. „Twoja matka złożyła podanie do Columbii, gdy miała osiemnaście lat. Została odrzucona. Znalazłam list ukryty w jej komodzie. Spaliła go, a potem spędziła resztę życia udając, że jest dla nich za dobra”.
Rozejrzałam się po pokoju. Diane siedziała zupełnie sama przy ogromnym rodzinnym stole, wpatrując się pustym wzrokiem w kosztowny, kwiatowy element centralny, odizolowana na wyspie, którą sama stworzyła. Po raz pierwszy od trzydziestu dwóch lat nie widziałam potwora. Widziałam głęboko zranioną, żałosną kobietę, która zmarnowała przyszłość własnego dziecka, by ukoić własne zranione ego.