Ale dlatego, że jej oczy zdradzały strach.
„Adrien, posłuchaj mnie. Twoja matka nigdy mnie nie akceptowała. Jest zagubiona. Miewa chwile paranoi. To wszystko zmyślone, bo chce mnie zniszczyć.”
„Zamknij się.”
„Nie, posłuchasz mnie. Ta kobieta manipulowała tobą przez całe życie. Sprawiła, że czułeś się winny za to, że dorastałeś, że odniosłeś sukces, że się ożeniłeś, że nie jesteś już jej synkiem. A teraz, kiedy jest stara i schorowana, znalazła idealny sposób, żeby mnie oskarżyć.”
Adrien wziął butelkę z lady.
„O co chodzi?”
Camille zawahała się.
Ledwie sekundę.
Ale zobaczył to.
I to wystarczyło.
Wyjął telefon.
„Wzywam karetkę. I policję”.
Camille zbladła.
„Zwariowałaś? Zrobisz awanturę bez powodu!”
„Jeśli to nic, bez problemu to wyjaśnisz”.
„Nie możesz mi tego zrobić!”
„Zrobić ci to?” Adrien zaśmiał się krótko, sucho, nie do poznania. „A co zrobiłeś mojej matce?”
Camille patrzyła na niego z mieszaniną nienawiści i paniki.
I wtedy popełniła błąd, który ostatecznie ją zniszczył.
„Dałam jej to, na co zasługiwała”.
Nikt nie odetchnął z ulgą.
Nawet Nadine.