Przełknął ślinę.
„Nie pozwolę jej, mamo”.
„W szufladzie… komody… są listy”.
Adrien skinął głową, nie rozumiejąc.
Całkowicie.
„Później, mamo. Najpierw musisz dojść do siebie”.
Ale Madeleine słabo pokręciła głową, jakby wiedziała, że niektóre prawdy nie mogą dłużej czekać.
Policja przyjechała kilka minut później.
Funkcjonariusze zajęli butelkę.
Zrobili zdjęcia kuchni.
Spisali wstępne zeznania.
Camille próbowała odzyskać spokój.
Otarła łzy.
Zmodyfikowała głos.
Założyła z powrotem maskę.
Powiedziała, że padła ofiarą wrogiej macochy i zazdrosnego pracownika.
Powiedziała, że butelka zawierała tylko naturalne krople.
Powiedziała, że to wszystko było nieporozumieniem, spotęgowanym zmęczeniem.
Jej historia jednak ucichła, gdy policjant poprosił ją o otwarcie torby.
W środku znaleźli dwie kolejne butelki.
Jedną bez etykiety.
Na drugiej widniała nazwa środka uspokajającego, którego Madame Madeleine nigdy nie przepisał.
Znaleźli też mały notes.
Na ostatniej stronie, napisany precyzyjnym pismem Camille, znajdowała się lista.
„Mniej zupy”.
„Więcej kropel, jeśli znowu będzie narzekać”.
„Nigdy nie zostawiaj jej samej z Adrienem”.