Policjant przeczytał ją w milczeniu.
Potem podniósł wzrok.
I tym razem nawet Camille zabrakło słów.
Została aresztowana tego wieczoru.
Nie zrobiła sceny, wychodząc.
Szła z kamienną twarzą.
Z tą fałszywą godnością ludzi, którzy wciąż wierzą, że świat może się mylić na ich korzyść.
Ale zanim wsiadła do radiowozu, odwróciła się do Adriena.
„Pożałujesz tego”.
Spotkał się z nią wzrokiem.
„Już żałuję. Że wpuściłem cię do tego domu”.
Kiedy radiowóz zniknął za bramą, cisza stała się nie do zniesienia.
Dom wydawał się większy.
Bardziej pusty.
Jeszcze większe poczucie winy.
Nadine sprzątała kuchnię, wciąż drżącymi rękami.
Adrien poszedł na górę do pokoju matki.
Potrzebował powietrza.
Musiał usiąść.
Musiał zrozumieć, jak mógł pozwolić, by taki horror był tak blisko niego, nie rozpoznając go.
Pokój Madame Madeleine wyglądał dokładnie tak samo, jak zawsze.
Beżowa narzuta.
Różaniec na stoliku nocnym.