CZĘŚĆ 2
Siedziałam na werandzie z widokiem na ogród, z filiżanką kawy w dłoni, czytając dokumenty, gdy usłyszałam pisk opon przed bramą.
Kilka sekund później drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem.
„CAMILLE!”
Głos Guillaume’a rozbrzmiał echem w całym domu.
Nie ruszyłam się z miejsca.
Czytałam dalej.
Pospieszne kroki przecinały korytarz.
Wtedy się pojawił.
Miał czerwoną twarz.
W jego oczach malowała się wściekłość.
Za nim stali Solange, Bernard i Julie, ciągnąc po walizce.
Wyglądali, jakby postarzeli się o dziesięć lat w ciągu trzech dni.
„Coś ty zrobiła?” krzyknął Guillaume.
Spokojnie podniosłam wzrok.
„Cześć tobie też.”
„Nie naśmiewaj się ze mnie!”
Rzucił kilka papierów na stół.
Wyciągi bankowe.
Powiadomienia.
Listy polecone.
„Moje konto zostało zamrożone!”
„Wiem.”
„Karty zostały anulowane!”
„Wiem.”
„Inwestorzy wycofali się z projektu!”
„Wiem.”
Żyła na jego szyi pulsowała gwałtownie.
„TO TY TO ZROBIŁEŚ!”
„Nie.”
Założyłam nogę na nogę.
„Po prostu przestałam próbować zapobiegać konsekwencjom twoich działań.”
Solange rzuciła torbą o stół.
„Zniszczyłeś mojego syna!”
Spojrzałam na nią.
„Nie. Twój syn sam się zniszczył.”