Czas.
Szansa.
Wyjaśnienie.
Ale nie musiałam już odpowiadać za wszystkie zniszczenia, które sam stworzył.
„Claire… zaczekaj.”
Zatrzymałam się.
Nie odwracając się całkowicie.
„Chcę ich poznać” – powiedział. „Proszę. Nie proszę o nic dla siebie. Ale z nimi… chcę być przy nich.”
W końcu na niego spojrzałam.
A co mnie najbardziej zaskoczyło, to to, że nie czułam gniewu, który sobie wyobrażałam.
Żadnego palącego triumfu.
Żadnej nienawiści.
Nawet tego dawnego bólu, który mnie dusił.
Czułam tylko ogromny dystans.
Jakby Marc należał do życia, które dawno temu porzuciłam.
„Nie możesz wejść w ich życie tak, jak opuściłeś moje” – powiedziałem spokojnie. „Nie siłą. Nie egoistycznie. Nie dlatego, że właśnie coś straciłeś”.
Skinął głową, jego oczy były zaczerwienione.
„Wiem”.
„Nie, Marc. Jeszcze nie wiesz. Ale się nauczysz. Powoli. Cierpliwie. I tylko jeśli będą chcieli”.
Spojrzał na Adriena i Leo.
„Dobrze”.
Wróciłem do marszu.