„Claire”.
Jego głos się zmienił. Już nie kpił. Ostrzegał.
Uśmiechnąłem się.
„Proszę bardzo”.
Odwróciłem się do kamerzysty.
„Jesteś już podłączony do ekranu, prawda?”
Młody mężczyzna zawahał się. Daniel podał mu kopertę.
„Za twój kłopot. I za twojego prawnika”.
Ekran za tortem zamigotał.
Serena złapała Marcusa za rękaw.
„Co to jest?”
Spojrzałam na nich oboje.
„Niewłaściwa kobieta” – powiedziałam. „To ją obrałeś.”
CZĘŚĆ 3
Pierwszy obraz na ekranie nie był skandaliczny. To był raport medyczny. Mój. Goście nachylili się bliżej.
Marcus warknął:
„Wyłącz to”.
Głos Daniela przeciął ogród.
„Niech gra”.
Jego autorytet był cichy, ale stare pieniądze rozpoznają starą krew. Wideofilmowiec zamarł. Wzięłam mikrofon.
„Trzy lata temu Marcus powiedział wszystkim, że jestem bezpłodna. Powiedział, że nasze małżeństwo się rozpadło, bo nie mogłam mu dać dzieci”.
Serena przewróciła oczami.
„To żałosne”.
Pojawił się kolejny slajd.
Ocena płodności: brak żeńskiego czynnika niepłodności.
W tłumie rozległ się szmer. Marcus zacisnął szczękę. Spojrzałam na niego.
„Twoja kolej”.
Ekran znów się zmienił. Jego raport. Niska liczba plemników. Nieprawidłowości genetyczne. Notatki specjalisty. Data stempla cztery miesiące przed jego odejściem. Jego matka jęknęła. Serena wpatrywała się w Marcusa.
„Co to jest?”
Marcus rzucił się w stronę ekranu, ale Daniel stanął przed nim.
„Uważaj” – powiedział Daniel. „Napaść sprawiłaby, że raport policyjny byłby jeszcze ładniejszy”.
Marcus wskazał na mnie.
„To są prywatne dokumenty!”
„Tak” – powiedziałam. „Dane mi podczas naszego małżeństwa. Od ciebie. Kiedy błagałaś mnie, żebym nie mówiła twojej matce”.
W ogrodzie zapadła cisza.
„Ale to nie jest dar”.