Coś we mnie zamarło.
Daniel wyszeptał:
„Nie musisz”.
„Tak” – powiedziałam cicho. „Zasługuję”.
Marcus wziął mój spokój za słabość. Podszedł bliżej.
„Powiedz mi, Claire, czy to boli? Widzieć to, czego nigdy nie będziesz w stanie mi dać?”
Spojrzałam na niego.
„Nie”.
Wyraz jego twarzy drgnął. Odwróciłam się do Sereny.
„Boli cię to?”
Mrugnęła.
„Przepraszam?”
„Wiedząc, że zbudowałaś całe swoje zwycięstwo na kłamstwie”.
Serena zaśmiała się za szybko.
„Biedactwo. Nadal ma urojenia”.
Marcus odebrał jej mikrofon i uniósł kieliszek.
„Za moją żonę” – oznajmił. „Kobietę, która dała mi syna. I za moją byłą żonę, która nauczyła mnie, że niektóre drzwi zamykają się, bo są pustymi pomieszczeniami”.
Rozległy się oklaski po trawniku. Poczekałem, aż ucichną. Potem otworzyłem kopertówkę i wyjąłem cienki, czarny pendrive.
Wzrok Marcusa utkwił w nim wzrok.
Drobny ruch.
Wielkie wyznanie.
Daniel to zauważył.
Ja też.
„Przed tortem” – powiedziałem – „mam prezent”.
Marcus opuścił kieliszek.