Wtedy zadzwonił jego telefon.
Następnie zadzwonił telefon Patricii.
Potem Richarda.
Wszystkie trzy sygnały rozległy się jednocześnie w całym domu.
Daniel zmarszczył brwi, patrząc na ekran. „Dlaczego Martin do mnie dzwoni?”
Martin Shaw. Przewodniczący zarządu.
Patricia wpatrywała się we własny telefon, a jej twarz bladła. „Dlaczego dzwoni Evelyn z fundacji?”
Richard w końcu wyciszył telewizor.
Daniel odebrał pierwszy. „Martin, to nie jest dobry moment”.
Głos po drugiej stronie zagrzmiał na tyle głośno, że wszyscy go usłyszeli.
„Danielu, odejdź od żony. Natychmiast”.
Część 3
Cisza, która zapadła, uderzyła w kuchnię mocniej niż mój krzyk.
Wzrok Daniela przesunął się z telefonu na mnie, a potem w stronę wyspy.
„Co zrobiłeś?”
Przycisnąłem poparzoną dłoń do piersi i powoli wstałem. Kolana mi drżały, ale głos brzmiał pewnie.
„Pozwoliłem im zobaczyć, kim naprawdę jesteś”.
Kieliszek do wina wyślizgnął się Patricii z ręki i roztrzaskał o kafelki.
Daniel rzucił się w stronę wyspy, szarpnięciem otwierając szuflady i trzaskając szafkami. „Gdzie to jest?”
„Już zdublowane”, odpowiedziałem spokojnie. „Kopie zapasowe w chmurze. Trzy serwery. Dwa kraje. Nie upokarzaj się bardziej”.
Jego twarz zbladła.
Z głośnika dobiegł lodowaty głos Martina Shawa. „Danielu, ochrona budynku jest w drodze. Zostajesz natychmiast zawieszony do czasu zakończenia śledztwa. Nie wchodź do biura. Nie kontaktuj się z klientami. Nie niszcz żadnych dokumentów”.
„To prywatna sprawa!” warknął Daniel. „To moje małżeństwo!”
„Nie” – powiedziałam cicho. „To napaść”.
Niebieskie i czerwone światła błysnęły na kuchennych oknach.
Patricia odwróciła się w stronę podjazdu. „Clara, proszę. Możemy to rozwiązać prywatnie. Rodziny rozwiązują sprawy prywatnie”.
Wpatrywałam się w wino wsiąkające w fugi niczym przelana krew.
„Przestałeś być moją rodziną w chwili, gdy na mnie przeszedłeś”.
Richard powoli wstał z kanapy, nagle wyglądając znacznie starzej. „Nie dramatyzujmy”.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Przeszłam obok Daniela i otworzyłam drzwi wejściowe. Dwóch funkcjonariuszy stało na zewnątrz obok detektywa Alvareza, którego wyraz twarzy pozostał spokojny, ale ostry jak brzytwa.
„Pani Vale” – zapytała – „czy potrzebuje pani pomocy medycznej?”
„Tak”.
Daniel warknął za mną: „Jest zdezorientowana. Poparzyła się gotując”.
Detektyw Alvarez spojrzał za mnie do kuchni. „Oglądaliśmy transmisję na żywo”.
Patricia wydała z siebie zduszony dźwięk dławienia się.