Nowy kod do bramy.
Nowy kod do garażu.
Nowe hasło do Wi-Fi.
Nowy dostęp do alarmu.
Julien Delmas, świeżo upieczony mąż z Las Vegas, nigdzie nie czuł się jak w domu.
Po raz pierwszy od dawna nie czułem się spokojny.
Ale czułem, że panuję nad sytuacją.
Poszedłem na górę, położyłem się do łóżka i spałem twardo przez dwie godziny, nie śniąc.
Pukanie zaczęło się dokładnie o 8:00 rano.
Gwałtowne.
Nieustanne.
Ciężkie pięści w drzwi wejściowe.
Usiadłam prosto, serce waliło mi w piersi, zanim zmusiłam się do powrotu do regularnego rytmu oddechu.
Patrząc przez wizjer, zobaczyłam dwóch policjantów.
Jeden starszy, z napiętą twarzą.
Jeden młodszy, wyraźnie zmęczony, zanim jeszcze zaczął dzień.
Otworzyłam drzwi, ale dopiero po rozbrojeniu alarmu.
„Pani Delmas?” – zapytał starszy mężczyzna.
„Otrzymaliśmy zgłoszenie o kłótni domowej.
Pani mąż twierdzi, że eksmitowała go pani z domu”.