Wpatrywałam się w ekran. To nie był Julian. To nie był Trent. To była Brenda Carter.
Wykorzystali moją matkę jako kozła ofiarnego. Umieścili jej nazwisko w dokumentach karnych, tak aby, gdyby Urząd Skarbowy kiedykolwiek zapukał do ich drzwi, to ona stanęłaby przed plutonem egzekucyjnym. Użyli jej dumy przeciwko niej, a ona była zbyt zaślepiona nienawiścią do mojego sukcesu, by dostrzec pętlę, którą zawiązali jej na szyi.
„Jeśli to ujrzę światło dzienne”, wyszeptałam, „moja matka pójdzie do więzienia”.
Elias spojrzał na mnie znad okularów. „Była gotowa złożyć krzywoprzysięstwo, żeby zobaczyć cię bez grosza, Vivien. Pytanie brzmi: czy nadal starasz się być dobrą córką, czy jesteś gotowa zostać założycielką?”
WAŻNY FAKT: Spojrzałam na podpis na dokumentach Apex – znajomy, zawiły charakter pisma mojej matki – i zdałam sobie sprawę, że już podjęła decyzję. „Oddaj to sędziemu”, powiedziałam. „Wszystko”.
Pułapka krzywoprzysięstwa
Wróciwszy do teraźniejszości, w cichej katedrze sali sądowej, sędzia Mercer zdjęła okulary. Cisza była tak gęsta, że aż przytłaczała. Efekciarski adwokat Juliana, Marcus Thorne, poruszył się na krześle.
„Panie mecenasie Reeves” – powiedziała sędzia głosem jak trzaskający lód. „Czy chce pan zachować ujawnienie informacji finansowych pod groźbą kary za krzywoprzysięstwo?”
Julian wstał, poprawiając mankiety. „Tak, Wysoki Sądzie. Wszystko zostało ujawnione”.
„Proszę mi zatem wyjaśnić” – powiedział sędzia Mercer, pochylając się do przodu – „dlaczego pańskie oświadczenie pod przysięgą stwierdza, że nie ma pan żadnych udziałów w żadnych spółkach-słupach, a ja mam tu wniosek o Apex Strategic Solutions, w którym widnieje prawie czterysta tysięcy dolarów niezgłoszonych „opłat za konsultacje” przelanych przez konta pańskiej teściowej?”