Marcus spojrzał na teczkę, jakby to była bomba. Otworzył ją lekko drżącymi rękami. Jego wzrok przesunął się po pierwszej stronie. Jego twarz gwałtownie się poruszyła. Zmieszanie. Niedowierzanie. A potem narastający, pusty strach.
„Co to jest?” – zapytał łamiącym się głosem. „To są zgłoszenia własności intelektualnej do „Algorytmu Genesis”. I co z tego? Podpisałem to lata temu”.
„Przeczytaj drugą stronę, Marcusie” – poinstruował chłodno Victor, pochylając się do przodu i opierając łokcie na stole. „Spójrz na sygnatariusza. Spójrz na klauzule o prawdziwej własności”.
Marcus przewrócił ciężki pergamin. Śledził gęste linijki prawniczego żargonu, aż znalazł pogrubiony tekst na dole.
Właściciel firmy i autor oryginału: Elena Vance.
Podmiot kontrolujący i agent licencyjny: Thorne Capital Trust.
„Nie… to niemożliwe” – wyszeptał Marcus, a krew odpłynęła mu z twarzy, aż opalenizna zrobiła się chorobliwa. „To fałszerstwo. Jestem założycielem. Jestem prezesem. Ona jest tylko moją żoną. Nie wie nic o…”
„Napisała każdą linijkę tego kodu” – przerwał Victor, a jego głos odbił się głośnym echem w cichym pomieszczeniu. Jego drapieżne spojrzenie padło na Marcusa. „System, którego używasz, by połechtać swoje ogromne ego, algorytm, którego użyłeś do zabezpieczenia finansowania serii C, technologia, którą paradowałeś na Gali Lumina zeszłej nocy, nazywając ją „gospodynią domową” – wszystko to zostało stworzone przez kobietę, którą wyrzuciłeś na ulicę. Opatentowała to trzy lata temu, korzystając z porady prawnej mojej firmy”.
„Wrobiłeś mnie!” Marcus krzyknął, zrywając się na równe nogi, a jego ciężkie krzesło runęło na dywan. Wskazał dziko na Victora, ślina tryskała mu z ust. „Zmówiłeś się z moją żoną, żeby ukraść mi firmę!”
„To nigdy nie była twoja firma, Marcusie” – powiedziałam cicho, robiąc krok naprzód, aż spojrzałam mu prosto w przerażone oczy. „Byłeś tylko głośnym gadułą, którego tolerowałam, bo myślałam, że cię kocham. Pozwoliłam ci dzierżyć koronę, ale królestwo zawsze należało do mnie”.
„Pozwę was oboje do piachu!” – krzyknął Marcus, a jego wypolerowana powłoka roztrzaskała się dosz