„Połączę panią natychmiast”.
Ojciec odpowiedział niecałe trzydzieści sekund później.
„Claire?”
W chwili, gdy usłyszałam jego głos, coś we mnie pękło.
„Tato…”
Jego oddech natychmiast się zmienił.
„Dziecko?”
„Jest tutaj”.
„A pani?”
Próbowałam odpowiedzieć spokojnie.
Głos mi się jednak całkowicie załamał.
„Daniel zostawił mnie samą w szpitalu” – wyszeptałam. „Zabrał rodzinę na kolację i kazał mi jutro wracać autobusem do domu”.
W słuchawce zapadła cisza.
Nie szok.
Nie dezorientacja.
Coś zimniejszego.
„Gdzie jest mój wnuk?”
„W moich ramionach.”
„A Daniel?”
„Przy obiedzie.”
W słuchawce rozległ się powolny wydech.
„Czego potrzebujesz?”
Zamknęłam mocno oczy.
„Powiedziałam już Martinowi, żeby wszystko zablokował.”