„Dobrze.”
„Chcę usunąć Daniela ze wszystkich kont powiązanych ze mną.”
„Zrobione.”
„Chcę, żeby wymienili zamki w mieszkaniu.”
„Już się dzieje.”
„Chcę ochrony przed moim pokojem.”
„To też już załatwiane.”
Mrugnęłam.
„Już?”
„Martin napisał do mnie, kiedy dzwoniłaś.”
„Co powiedział?”
„Jedno słowo” – odpowiedział spokojnie mój ojciec.
„Kontynuuj.”
Wyrwał mi się z gardła przerwany śmiech, po czym wybuchnęłam płaczem.
„Już jadę” – powiedział cicho mój ojciec.
„Jesteś w Nowym Jorku”.
„Mój samolot już się przygotowuje”.
Oczywiście.
Potem jego głos znów złagodniał.
„A Claire?”
„Tak?”
„Przestań go chronić”.