„Była wojowniczką na polu bitwy” – powiedział – „ale w domu była moim spokojem”.
Alyssa stała obok niego w czerni, grając pogrążoną w żałobie przyjaciółkę.
Wtedy drzwi katedry otworzyły się z hukiem.
Do środka wdarło się zimne powietrze.
Szedłem nawą w podartym stroju taktycznym, w ubłoconych butach, z rękami owiniętymi bandażami. Jedną ręką ciągnąłem zardzewiałą kłódkę z łańcuchem po marmurowej posadzce.
W sali zapadła cisza.
Gavin upuścił chusteczkę.
Alyssa cofnęła się do pustej trumny.
Zatrzymałem się przy ołtarzu i podniosłem kłódkę.
„Przepraszam, że spóźniłem się na własny pogrzeb”
Powiedziałem. „Ruch w górach był okropny, a ktoś zostawił zamek w moich drzwiach”.
Gavin spanikował.
„Ona jest oszustką!” krzyknął. „Moja żona nie żyje!”
„Nie” powiedziałem spokojnie. „Jedyni, którzy dziś wychodzą w kajdankach, to wy dwoje”.
Z tyłu katedry generał Grant wystąpił naprzód z szeryfami federalnymi.
„Gavin Harrison. Alyssa Miller. Jesteście aresztowani za usiłowanie zabójstwa, spisek w celu popełnienia oszustwa ubezpieczeniowego i kradzież na dużą skalę”.
W sali wybuchł chaos.
Reporterzy rzucili się do przodu. Goście wstrzymali oddech. Gavin upadł na kolana, błagając o litość. Alyssa krzyczała, gdy szeryfowie ją zabierali.