Miły mężczyzna w garniturze, gotowy stanąć obok mnie, żeby moja rodzina nie musiała patrzeć, jak ja też to tracę.
Zakończyłam, mówiąc, że rozumiem, jeśli to zbyt dziwne.
Następnego ranka obudziłam się i dostałam odpowiedź.
„Zrobię to tylko pod jednym warunkiem”.
Całe moje ciało zamarło.
Otworzyłam.
„Nie będę okłamywał twojej rodziny. To wszystko. Taki jest warunek”.
„Jeśli to zrobię, będą dokładnie wiedzieć, kim jestem i dlaczego tu jestem. Żadnego oszukiwania twojej rodziny. Żadnego upokarzania kogokolwiek publicznie. Jeśli nadal będą chcieli tego dnia, pojawię się i zrobię to jak należy”.
„Peter”.
Długo wpatrywałem się w ekran.
Potem znowu się rozpłakałem, ale inaczej.
Bo ta jedna linijka powiedziała mi o nim więcej niż jakiekolwiek zdjęcie profilowe.
Nie zamierzał pomóc mi oszukać mojej rodziny.
Chciał tylko szczerze pomóc mi osiągnąć mój cel.
Mój ojciec przyjął ten pomysł lepiej niż się spodziewałem, ale gorzej niż się spodziewałem.
Na początku tylko mrugnął do mnie przez jadalnię.
stół, jakby mózg mu się wyłączył.
„Chcesz zatrudnić mężczyznę” – powiedział ostrożnie – „żeby się z tobą ożenić”.
„Nie, właściwie, wyjdź za mnie. Tylko po to, żeby był mężczyzną czekającym na końcu nawy”.
„Na ceremonii”.
„Tak”.
Moja mama wybuchnęła płaczem.
Złapałam ją za rękę. „Mamo, proszę, nie płacz tak. To brzmi jeszcze bardziej szalenie”.
„To szaleństwo” – szlochała.
„Umieram. Co mnie obchodzi, że jestem postrzegana jako szalona?”
Mój ojciec wyglądał na wyczerpanego.
„Serah” – powiedział cicho – „nie musisz udawać nam szczęścia”.
Przełknęłam ślinę. „Nie będę tego odgrywać. Chcę jednego dobrego dnia. Chcę dnia, w którym nie będę tą chorą dziewczyną, której wszyscy współczują. Chcę założyć suknię, za którą zapłaciłaś, zjeść ciasto, zatańczyć z tobą i pozwolić mamie zajmować się moim welonem. Chcę ślubu. Nadal go chcę”.
Długo na mnie patrzył.
Potem zapytał: „A ten aktor? Zasugerował, żebyśmy się dowiedzieli?”.
„Tak”.
Coś w twarzy mojego ojca złagodniało.
„W porządku” – powiedział.
Mama przestała płakać na tyle długo, by wyszeptać: „Frank”.
Odwrócił się do niej. „Czego właściwie się teraz boimy? Najgorsze może się zdarzyć lada dzień i możemy stracić córkę”.
Potem znów na mnie spojrzał.
„Jeśli tego chcesz, zrobimy to z głową”.
Będę go za to kochać na zawsze.
Peter przyszedł następnego wieczoru.
Przyszedł w prostej granatowej koszuli z teczką w ręku. Z bliska wyglądał starzej niż na zdjęciu.
Mama zrobiła herbatę. Ojciec zadawał mu pytania z przerażającą uprzejmością, z jaką ojcowie starają się nie przestraszyć mężczyzny w domu.
Peter odpowiadał na wszystko.
Tak, pracował już wcześniej przy organizacji imprez. Nie, nic takiego.
Tak, rozumiał, jakie to dziwne. Nie, nie przyjąłby pełnej zapłaty, gdybym zmienił zdanie. Tak, umiał tańczyć. Nie, nie pocałby mnie, chyba że go o to poproszę do zdjęć, a nawet wtedy tylko pod warunkiem, że czułbym się komfortowo.
Mama wyglądała na uspokojoną.
Wtedy ojciec zapytał: „Dlaczego się zgodziłeś?”.
Peter milczał przez chwilę.
Potem powiedział: „Bo zrozumiałem jej prośbę. Chciałbym, żeby ktoś spełnił moje ostatnie życzenie”.
To wylądowało w pokoju jak modlitwa.
Kiedy rodzice poszli na górę, zostaliśmy z Peterem w salonie, żeby omówić szczegóły.
Najpierw zadał pytania praktyczne. Ulubione kwiaty, piosenkę na pierwszy taniec i czy chcę, żeby zapamiętał historię o tym, jak się poznaliśmy, na wypadek gdybym chciała ją uwzględnić w przysięgi.
Potem spojrzał na mnie i powiedział: „Nie musisz mnie zabawiać. Jeśli to będzie dla mnie za trudne, mogę po prostu przyjść w dniu ślubu i zrobić swoje”.
To powinno ułatwić sprawę.
Zamiast tego zapytałam: „Uważasz, że to żałosne?”.
Od razu pokręcił głową. „Nie”.
„Ani trochę?”.
„Ani trochę”.
Zaśmiałam się słabo. „Musisz być bardzo dobrym aktorem”.
Wytrzymał moje spojrzenie. „Teraz nie gram”.
To była pierwsza rysa w czymś, co trzymałam w kupie z całych sił.
W ciągu następnego tygodnia przyszedł trzy razy.
Raz na degustację menu, bo mama nalegała, żeby „pan młody” podzielił się swoją opinią. Raz na lekcję tańca, bo najwyraźniej zapomniałam, jak działają stopy podczas terapii.