Jej głos był ostry, wręcz za szybki.
— Czy to ma znaczenie? Powiedziałaś mi, że twoja siostra jest niestabilna emocjonalnie.
Powiedziała, że sabotowała wszystkie twoje projekty, że została zwolniona z kilku prac, że kłamała, żeby wydawać się interesującą.
Pomiędzy kuzynami siedzącymi u szczytu stołu przeszedł szmer.
Claire poczuła, jak ojciec drgnął obok niej. Wiedziała, że Camille obmawiała ją przed rodzicami, ale nie to, że wymyśliła całą wersję swojego życia dla mężczyzny, który pracował pod nią każdego dnia.
„Powiedziałam tak, bo tak czułam” – broniła się Camille.
„To, że coś czujesz, nie znaczy, że to prawda” – odpowiedziała Claire.
Camille w końcu odwróciła twarz w jej stronę.
„Oczywiście. Pani Idealna znowu nam prawdę wyjaśni”.
W jej głosie było coś starego. Dziecięcy gniew uwięziony w ciele 29-latki. Claire to rozpoznała. To ta sama złość sprawiła, że jej zeszyty zniknęły w liceum, przemieniła jej sukcesy w prowokacje, milczenie w pogardę, a odmowy w ataki.
Henry pochylił się w stronę Camille.
„Co dokładnie powiedziałaś Antoine’owi?”
Camille wzruszyła ramionami.
„Nic, o czym już nie myślałaś.”
Słowa uderzyły ją jak policzek.
Martine zamknęła oczy.
„Camille…”
„Nie, mamo. Nie udawaj. Kiedy Claire przychodziła na posiłek, wystarczyło, że powiedziałam, że mówiła do mnie chłodno, a wszyscy żądali przeprosin. Kiedy coś schrzaniłam, mówili, że wywierała na mnie presję. Kiedy jej się udało, pocieszali mnie, jakby właśnie mi coś ukradła.”
Claire spojrzała na swoje dłonie. Jej paznokcie zostawiły ślady na dłoniach.
Nigdy nie słyszała, żeby Camille mówiła to tak wyraźnie.
„Więc postanowiłaś ukraść mi reputację?” zapytała.
Camille zaśmiała się krótko i zduszonym śmiechem.
„Miałaś już wszystko”.
„Co?”
„Powagę. Inteligencję. Nauczycieli, którzy mówili o tobie, jak o kimś wyjątkowym. Tata pokazujący twoje świadectwa sąsiadom. Mama trzymająca twoje rysunki w pudełku”.
Martine spojrzała w górę, oszołomiona.
„Ja też zachowałam twoje”.
„Nie” – powiedziała Camille. „Ty zachowałaś moje, bo czułaś się winna. Nie dlatego, że były piękne”.
W rozmowie zapanował głębszy chłód.
Henri przesunął dłonią po twarzy.
„Co to znaczy?”
Camille przygryzła wargę. Przez chwilę zdawała się żałować, że otworzyła te drzwi. Potem powróciła uraza.
„Zapytaj ją, mamo. Zapytaj ją, dlaczego zawsze traktowała mnie jak kruche dziecko”.
Martine zadrżała. Jej wzrok przesunął się z Claire na Camille, a potem zatrzymał się na świecach.
„Po narodzinach Camille przeżyłam załamanie. Prawdziwe. Nie mogłam się nią opiekować. Płakałam bez przerwy. Claire miała cztery lata. Przynosiła mi swoje butelki. Śpiewała siostrze, kiedy ja nie miałam siły wejść do pokoju”.
Claire poczuła ucisk w żołądku. Miała mgliste obrazy z tamtego czasu: biała kołyska, zapach mleka, matka za zamkniętymi drzwiami. Nigdy nie rozumiała, dlaczego te wspomnienia tak na niej ciążyły.
Martine kontynuowała, a jej głos się łamał.
„Kiedy zaczęłam czuć się lepiej, było mi wstyd. Strasznie się wstydziłam. Więc chciałam naprawić krzywdy Camille”. Wybaczyłam mu wszystko. Zbyt wiele. A ty, Claire… wydawałaś się taka silna. Wspieraliśmy się na tobie, jakbyś niczego nie potrzebowała.
Claire spojrzała na ojca.
Henry się nie bronił.
„To prawda” – powiedział. „Za każdym razem, gdy dochodziło do konfliktu, prosiłam cię o rozsądek, bo już taki byłeś. To było łatwiejsze niż przeciwstawianie się siostrze”.
Claire miała ochotę płakać, ale nic z tego nie wyszło. Jeszcze nie. Ból był zbyt stary, by nagle zniknąć.
Antoine tymczasem wpatrywał się w Camille.
„Do czego właściwie mnie wykorzystałaś?”
Camille zamrugała.
„Nie skorzystałam z ciebie”.
„Prosiłaś mnie o przedstawienie mnie mojemu zespołowi. O nazwiska klientów. O metody targetowania. O wewnętrzne rekomendacje”. Powiedziałaś, że cię to interesuje, bo chcesz zrozumieć moją pracę.
Claire wyprostowała się.
„Twój butik uruchomił kampanię bardzo podobną do poufnej strategii, którą przygotowaliśmy dla klienta Vallauris”.
Camille zrobiła prawie niezauważalny krok w tył.
„Wszystkie pomysły są takie same”.
„Nie ten” – powiedział Antoine. „Model segmentacji, trzy profile kupujących, nawet treść nagłówków… Pokazałem ci je na moim komputerze u ciebie”.
Zamknął oczy, jakby to wspomnienie go zawstydziło.