CZĘŚĆ 1
Ojciec Élodie anulował jej pokój, zanim parkingowy zdążył się uśmiechnąć do jego starego, sfatygowanego Peugeota 308.
Pod markizą luksusowego hotelu nad brzegiem jeziora Annecy, Cécile, żona jej brata, powoli zdjęła okulary przeciwsłoneczne.
„Naprawdę przyjechałaś z nimi?”
Thomas stłumił śmiech. Alain, ich ojciec, podszedł do drzwi samochodu.
„Élodie, ten weekend się nie odbędzie”.
Wyłączyła silnik.
„Co się nie wydarzy?”
„Ty, proszę”.
Marguerite, jej 81-letnia babcia, chciała uczcić 58. rocznicę ślubu ze zmarłym mężem w hotelu, w którym spędzili pierwszą noc po ślubie. Élodie myślała, że cała rodzina zebrała się, by podarować jej to wspomnienie.
Alain wskazał na luksusowy hotel.
„Będą prywatne kolacje, spa, rejs statkiem… Jesteś przedszkolanką. Liczysz każdy grosz. Mama będzie się cały czas czuła winna”.
„Płacę rachunki”.
Cécile się uśmiechnęła.
„To nie jest weekendowy wypad, który mieści się w twoim budżecie”.
Komentarz bolał bardziej niż śmiech.
Élodie spojrzała na brata, jego drogi zegarek, designerskie walizki Cécile, a potem na matkę, Françoise, która unikała jej wzroku.
„Dzwoniłem do recepcji” – dodał Alain. „Twój pokój został zwolniony. Powiemy twojej babci, że miałaś problem w szkole”.
Élodie pozostała bez ruchu.
A przecież sześć miesięcy wcześniej to Marguerite potajemnie do niej zadzwoniła. To Élodie zarezerwowała wszystkie pokoje, wybrała menu, zapewniła babci zakwaterowanie z udogodnieniami i negocjowała wszystkie wydatki.
Nikt w jej rodzinie o tym nie wiedział.
Ruszyła z powrotem.
Ulga na ich twarzach była niemal gorsza niż upokorzenie.
Kilometr dalej Élodie zatrzymała się przed kawiarnią, wyjęła telefon i zadzwoniła do Sophie Delmas, dyrektor regionalnej grupy hotelowej.
„Mój ojciec właśnie anulował mój pokój”.
Cisza.
Potem Sophie odpowiedziała:
„Próbował zrobić o wiele więcej”.
Élodie wyprostowała się.
„Co?”
„Próbował cię odsunąć od głównej sprawy… i poprosił o prywatny pokój, żeby twoja babcia mogła podpisać jakieś dokumenty”.
CZĘŚĆ 2
Élodie poczuła, jak krew w żyłach jej gęstnieje.
Od kilku miesięcy Marguerite zwierzała się jej, że Alain ciągle mówi o „uproszczeniu dziedziczenia”. Thomas miał długi w swojej firmie. Alain chciał przejąć zarządzanie rodzinnymi rachunkami.
A teraz próbowali pozbyć się Élodie, zanim Marguerite się pojawiła.
A więc to nie był jej Peugeot.
To była jej obecność.
„Nie zatwierdzaj żadnych zmian” – powiedziała. „Żadnych dodatkowych kosztów, żadnego prywatnego pokoju, żadnej wizyty u prawnika”.
„Już jest zarezerwowany” – odpowiedziała Sophie.
Trzydzieści minut później Élodie wróciła bocznym wejściem. Jej pokój nie zniknął: Sophie przeniosła ją do apartamentu połączonego z apartamentem Marguerite.
Kiedy przyjechał samochód babci, Alain podbiegł.
„Mamo! Élodie znowu musiała wyjść. Problem w pracy”.
Marguerite zbladła.
„Wyjechała?”
„Czuła się tu nieswojo” – dodała Cécile.
Élodie wyłoniła się zza szklanej ścianki małego salonu.
„Nie. Chcieli, żebym wyszła”.
Marguerite odwróciła się zrozpaczona.
Alain zacisnął szczękę.
W tym momencie podeszła Sophie.
„Proszę pani, pani apartament jest gotowy. I apartament Élodie również. Powinienem też wspomnieć, że Élodie pozostaje jedyną upoważnioną koordynatorką przez cały okres pobytu”.
Marguerite wpatrywała się w syna.
Potem mruknęła:
„Czas więc, żebym się dowiedziała, dlaczego chciał ją pan odesłać”.
CZĘŚĆ 3
Kolacja tego wieczoru miała być najprzyjemniejszym momentem pobytu.
Marguerite wybrała taras z widokiem na jezioro. Białe hortensje otaczały stoły, góry odbijały się w wodzie, a mały zespół grał starą piosenkę, którą jej mąż, Henri, nucił w kuchni.
Alain jednak nie patrzył na jezioro ani na swoją matkę.
Patrzyła na Élodie.
Za każdym razem, gdy kelner się oddalał, jego uśmiech znikał.
Kiedy nadszedł czas, aby zamówić wino, sięgnął po kartę.
„Zjedzmy coś lepszego”.
Sophie, przechodząca obok stolika, odpowiedziała uprzejmie:
„Wina zostały już wybrane przez Madame Marguerite i Élodie”.
„Mogę autoryzować dodatkową butelkę”.
„Nie”.
Słowo padło spokojnie.
Alain podniósł wzrok.
Sophie kontynuowała:
„Tylko Madame Marguerite i Élodie mogą zmienić wydatki na pobyt”.
Cécile natychmiast spojrzała na swój talerz.
Marguerite z kolei długo obserwowała syna.
„Wino wybrane przez Élodie będzie bardzo dobre”.
To było pierwsze upokorzenie, którego Alain nie potrafił obrócić w żart.
Drugie przyszło następnego ranka.
O 8:20 Thomas wpadł do sali śniadaniowej.