Tajemniczy mężczyzna
Stał tam starszy mężczyzna – może po sześćdziesiątce. Był gładko ogolony, ale miał głębokie zmarszczki. Trzymał kubek w obu dłoniach, jakby miał mu się wyślizgnąć. „Przepraszam…” – powiedziałam powoli. „Znałaś mojego ojca z pracy?”
Skinął głową. „Znam go od dawna, kochanie. Jestem Frank”.
Szukałam na jego twarzy czegoś znajomego, ale nic się nie rozjaśniło. „Chyba się nie znamy”.
„To nie miało być” – powiedział cicho, szorstko.
To mnie zatrzymało. „Co masz na myśli?”