Potem niektórzy z tych samych uczniów, którzy dokuczali Mai, zaczęli komentować.
Pytali, czy Liam poleruje włosy.
Nazywali go jajkiem.
Jeden chłopiec udawał, że świeci słońce odbijało się od niego.
Inne dziecko zapytało, czy rak jest zaraźliwy i odsunęło się od niego podczas lunchu.
Maja wiedziała, jak to jest być prześladowanym i wyśmiewanym.
Wiedziała, jak to jest wejść do pokoju i zastanawiać się, co ktoś powie.
Usiadła więc obok Liama.
Na początku prawie nie rozmawiali.
Potem zauważył powieść fantasy, którą czytała, i powiedział jej, że lubi tę samą serię.
Zaczęli razem jeść lunch.
Kiedy ktoś pociągnął Maję za warkocz, Liam powiedział: „Zostaw ją w spokoju”.
Kiedy ktoś zaśmiał się z głowy Liama, Maya podeszła bliżej, zamiast odwracać wzrok.
Dzień wcześniej Liam opowiedział jej o peruce.
Wyjaśnił, że jego rodzice, Noella i Duncan, znają organizację, która szyje peruki z prawdziwych włosów na zamówienie dla dzieci, które straciły włosy podczas chemioterapii.
Organizacja potrzebowała kilku odpowiednich darowizn, aby wykonać jedną perukę.
Włosy musiały spełniać określone wymagania, a wciąż brakowało pasujących włosów. darowizny.
Maja spojrzała na swój warkocz.
Tego ranka, przed szkołą, wyjęła duże kuchenne nożyczki z szuflady na śmieci i schowała je do plecaka.
W porze lunchu poszła do kabiny w toalecie.
Rozdzieliła włosy na dwa grube kucyki.
Potem zaczęła strzyc.
Nożyczki były tępe.
Strzyżenie pierwszego kucyka zajęło jej tak dużo czasu, że zaczęła ją boleć ręka.
Drugi zsunął się podczas strzyżenia, pozostawiając jedną stronę krótszą.
Próbowała poprawić resztę włosów, sięgając za głowę, ale każde cięcie pogarszało sytuację.
Kiedy w końcu spojrzała w lustro, spanikowała.
Owinęła dwa długie pasma w ręczniki papierowe i wrzuciła je do plecaka.
Naciągnęła kaptur i wróciła do klasy.
Żaden nauczyciel tego nie zauważył.
Liam zobaczył ją na koniec lekcji, kiedy się żegnali.
Kiedy powiedziała mu, co zrobiła, napisał mu liścik, zanim wyszli ze szkoły.
„Nie chciałam, żeby dalej był prześladowany. „Wiem, jak to jest” – powiedziała Maya.
Wtedy Felix serdecznie ją przytulił.
Usiadł na brzegu kanapy i przyciągnął Mayę do siebie.
Wspięła się na jego kolana, tak jak wtedy, gdy miała pięć lat.
Usiadłam obok nich.
Przez kilka minut nikt się nie odzywał.
Byłam z niej dumna.
Przerażało mnie to, co zrobiła.
Wstydziłam się, że moim pierwszym odruchem było żądanie podania imion, zamiast prosić ją o wyjaśnienie.
Wszystkie trzy uczucia były obecne jednocześnie.
W końcu Felix pocałował ją w czubek głowy.
„To, co zrobiłaś dla Liama, było miłe” – powiedział. „Noszenie nożyczek do szkoły i obcinanie sobie włosów w łazience było niebezpieczne”.
Maya skinęła głową w jego pierś.
„Mogłaś się skaleczyć”.
„Przepraszam. Nie zrobię tego ponownie.”
“Powinieneś był nam powiedzieć.”
“Wiem.”
“Ale rozumiem, dlaczego chciałeś pomóc.”
Uniosła twarz.
“Złościsz się?”
“Tak” – powiedział.
Wyraz jej twarzy zrzedł.
“I dumny” – dodał. „Rodzice potrafią być jednocześnie wściekli i dumni.”
T
To ją rozśmieszyło przez łzy.
Przeszukałam jej plecak i znalazłam obcięte włosy pod dwoma teczkami.
Kucyki były owinięte w ręczniki papierowe i spięte gumkami. Końcówki były nierówne, ale większość długości pozostała nienaruszona.
Delikatnie położyłam je na stole.
Tego wieczoru zabraliśmy Maję do salonu fryzjerskiego.
Stylistka patrzyła na nas z niedowierzaniem, kiedy wyjaśnialiśmy, co się stało.
Nie mogła idealnie wyrównać każdego pasma bez znacznego skrócenia włosów Mai.
Uformowała więc warstwowego boba, który sięgał jej do żuchwy i opadał na kark.
Maja przyglądała się sobie w lustrze.
Kiedy stylistka skończyła, dotknęła końcówek.
„Wyglądam inaczej”.
„Wyglądasz inaczej”, powiedziałam.
„Znacznie inaczej?”