CZĘŚĆ 2
Wpatrywałam się w Maud, niezdolna wydusić słowa.
W opowieściach Gabriela, zginęła pewnego listopadowego wieczoru na mokrej od deszczu drodze.
Oddychała przede mną.
A mój mąż drżał.
„Powinnaś być za granicą” – mruknął.
Maud uśmiechnęła się posępnie.
„To wszystko, co masz do powiedzenia po dziesięciu latach?”
Gabriel rozejrzał się.
Przechodnie już filmowali scenę telefonami.
Odwrócił się do mnie.
„Léa, ta kobieta jest niezrównoważona. Nękała moją rodzinę latami”.
„Mówiłaś mi, że nie żyje”.
„Bo chciałam zapomnieć, co nam zrobiła”.
Maud otworzyła torbę i wyjęła stare zdjęcie.
Uśmiechała się z Gabrielem przed małą winnicą. Między nimi stał chłopiec w wieku około siedemnastu lat.
„Mój brat miał na imię Hugo” – wyjaśniła. „Gabriel i ja mieliśmy się pobrać. Po zaręczynach nalegał, żeby zarządzać moimi kontraktami, moimi kontami i ubezpieczeniem naszego majątku”.
Jej głos się załamał, gdy wypowiedziała imię brata.
„Zaczęłam chorować. Miałam bóle, zawroty głowy i niewyraźne widzenie. Gabriel powiedział, że za dużo pracuję. Zrobił mi tonik. Pewnego wieczoru Hugo wypił jeden przez pomyłkę”.
Wpatrywała się w mojego męża.
„Zmarł czterdzieści osiem godzin później”.
Gabriel pokręcił głową.
„Lekarze stwierdzili zatrucie pokarmowe”.
„Twoja matka zapłaciła lekarzowi za napisanie tego raportu”.
Matka Gabriela, Marianne, była byłą dyrektorką banku. Zawsze traktowała mnie z niemal duszącą delikatnością.
Kiedy zachorowałam, radziła mi, żebym nie konsultowała się ze specjalistami.
„Lekarze zawsze znajdą chorobę, jeśli im się za nią zapłaci” – powtarzała.
Czułam, jak słabną mi nogi.
„Dlaczego sfingowałaś śmierć Maud?”
Inès odpowiedziała:
„Ponieważ odkryła, co robił Gabriel”.
Maud skinęła głową.