Alexandre nie próbował zatrudnić agencji PR, aby poprawić swój wizerunek. Nie wydał żadnego oświadczenia. Pozwolił całemu światu się znienawidzić, ponieważ w głębi duszy wiedział, że opinia publiczna
Miał absolutną rację. Tylko on był winny. Nie było magicznego odkupienia, tylko ogromny dług, który musiał spłacać do ostatniego tchnienia. Zrezygnował z prezydentury swojego imperium i sprzedał swoją ogromną paryską rezydencję, miejsce, w którym upokorzył Hélène, przekazując miliony na budowę bezpłatnych klinik onkologicznych w odległych regionach Francji.
Mijały lata. 72-letni Alexandre siedział na odnowionym tarasie kamiennego domu w Bretanii. Obok niego siedział Mathis, teraz wysoki, silny i uparty piętnastolatek. Mathis trzymał w dłoniach stary, zniszczony list matki. Wpatrywał się w niego przez dłuższą chwilę, po czym zwrócił się do ojca.
„Myślisz, że mama ci wybaczyła, zanim odeszła?”
Alexandre w milczeniu wpatrywał się w wilgotne, zielone wzgórza. Od dawna chciał wierzyć, że to prawda, uspokoić własne sumienie i w końcu móc zasnąć.
„Szczerze mówiąc, nie wiem, synu” – wyznał chrapliwym głosem. „I już nie szukam przebaczenia. Po prostu uczę się żyć z krzywdą, którą wyrządziłem”.
Mathis skinął głową, złożył list z nieskończoną troską i położył dłoń na ramieniu starzejącego się ojca. „Cóż, naprawdę się cieszę, że przyszedłeś tamtego dnia, tato”.
Te kilka słów nie wymazało lat cierpienia Hélène ani nie usprawiedliwiło skrajnego okrucieństwa jej przeszłości. Miliardy Alexandre’a nigdy nie były w stanie kupić miłości syna; musiał na nią zapracować, przełykając dumę i udowadniając swoją wartość każdego dnia. U schyłku życia Alexandre w końcu pojął najbrutalniejszą lekcję ze wszystkich: bycie rodziną nie oznacza idealnej przeszłości ani takiej, która nie niesie ze sobą niewybaczalnych błędów. Oznacza to, że kiedy życie brutalnie rzuca ci prawdę w twarz i oferuje ci najmniejszą szansę na zadośćuczynienie, zostajesz. Zostajesz, bez względu na to jak bardzo boli.