To była pierwsza noc od lat, kiedy Hélène mogła spać spokojnie, bez barykadowania drzwi. Ale prawdziwa wojna miała się dopiero rozpocząć. Podróż Alexandre’a dopiero się zaczynała: musiał zdobyć miłość własnego syna. Miliarder wynajął mały, obskurny pokój nad wiejską piekarnią. Nie próbował kupić im luksusowej willi ani forsować swoich pieniędzy. Zaczął od dyskretnego spłacania wszystkich zaległych rachunków i zostawiania co rano paczek ze świeżym jedzeniem pod drzwiami.
Mathis nieustannie go testował. „Naprawdę jesteś taki bogaty?” zapytał chłopiec pewnego popołudnia, siedząc na chodniku.
„Tak” – przyznał Alexandre.
„To dlaczego nie zapłaciłeś komuś, żeby naprawił tę zrzędliwą minę?” zażartował chłopiec, wybuchając szczerym śmiechem.
Alexandre roześmiał się serdecznie. Nie czuł takiej czystej radości od dziesięcioleci. Ale jego uśmiech zniknął, gdy Mathis zadał nieuniknione pytanie: „Czy skrzywdziłeś mamę wcześniej?”.
Alexandre spojrzał jej prosto w oczy, nie chcąc kłamać. „Tak. Byłem tchórzem i arogantem. Zraniłem ją głęboko i to jest mój największy ciężar”.
Mathis spojrzał na swoje znoszone trampki. „Mówi, że jesteś moim prawdziwym ojcem. Ale szczerze mówiąc, krew to tylko fakt, a nie obietnica”. Ten ośmiolatek posiadał inteligencję emocjonalną, której Alexandre’owi brakowało przez całe życie.
Bretońska zima dała się we znaki, a stan zdrowia Hélène gwałtownie się pogarszał. Alexandre spędzał każdą noc śpiąc na niewygodnym drewnianym krześle obok jej łóżka, podając jej wodę i trzymając ją za rękę, gdy ból zmuszał ją do krzyku. Hélène zmarła w mroźną lutową noc. Padał ulewny deszcz. Mathis przytulał się do niej, mocno śpiąc. Alexandre trzymał lodowatą dłoń kobiety, którą zniszczył, płacząc cicho w półmroku jak dziecko.
„Zostań z nim” – szepnęła Hélène przed śmiercią. I Alexandre dotrzymał słowa.
Wiadomość o śmierci byłej żony największego potentata rynku nieruchomości w kraju obiegła internet i telewizję. Nagłówki były bezlitosne: „Była żona miliardera Alexandre’a Laurenta umiera w skrajnej nędzy”. „Na raka, podczas gdy on gromadził miliardy”. Cała Francja wybuchła oburzeniem. Media społecznościowe zalała fala obelg, gróźb i gorących dyskusji. Nazywano go potworem, rzeźnikiem. Internauci spierali się w komentarzach, czy taki człowiek zasługuje na wybaczenie, czy też państwo powinno natychmiast pozbawić go opieki nad dzieckiem.